czwartek, 1 października 2015

Zielone wzgórza nad Soliną. :)

       I mamy jesień. Pogoda zmienna jak w kalejdoskopie, już zaczyna odbijać się na moim zdrowiu. Dodatkowo tegoroczny październik jest niejako miesiącem przejściowym i do tego pełnym zmian, także zapowiada się naprawdę bardzo intensywnie. A pod względem blogowania zdecydowanie ciekawiej zapowiada się jednak listopad, bowiem za miesiąc o tej porze będziemy się pakować, żeby wyruszyć w kolejną wspólną podróż. Na szczegóły jeszcze przyjdzie czas (chociaż praktycznie cały wyjazd zaplanowaliśmy w dwa dni od momentu zakupu biletów), a na razie zainspirowana komentarzem pod poprzednią opowieścią, zapraszam Was wszystkich nad piękną Solinę. Będzie to nieco wspominkowa notka, bowiem żeglowałam tam cztery i pięć lat temu ze znajomymi ze studiów, a w tym roku wpadliśmy z Tomaszem nad nią, żeby przejść się po zaporze. ;)


         Pierwszy raz pojechaliśmy żeglować po Solinie na przełomie czerwca i lipca napędzeni wiosennym pobytem na Mazurach. Ekipa była niewielka, raptem w piątkę pojechaliśmy, ale i tak klimat był niepowtarzalny. Mieliśmy swoją małą zatoczkę w Polańczyku, gdzie wieczorami oglądaliśmy w uroczych knajpkach MŚ w piłce nożnej w RPA. Nie miałam wtedy zbyt wielkiego pojęcia o żeglowaniu, więc na zbyt wiele się nie przydawałam, najczęściej robiłam właśnie zdjęcia okolicy. A że nad Soliną są one niezwykle malownicze, toteż fotografii stamtąd przywiozłam sporo. Zresztą, zawsze wychodziłam z założenia, że są one przepiękną pamiątkę i nie rozstawałam się z aparatem prawie nigdy. ;)


        Wielkość tego zbiornika nie jest szczególnie duża, bowiem ma on 22 km², dlatego nie jest wielką sztuką jego przepłynięcie. Raz się zapuściliśmy dalej i nie nocowaliśmy w Polańczyku, tylko przy jakimś drewnianym, dość mocno rozpadającym się pomoście. Pomimo niedogodności, było to zdecydowanie szalenie urokliwe miejsce, gdzie słońce zachodziło absolutnie przepięknie. Do tego cisza i spokój, gdyż Solina jest strefą ciszy i nie można się po niej poruszać na pojazdach silnikowych (wyjątkiem są oczywiście służby ratunkowe). Jest to ogromne różnica w porównaniu z Mazurami, gdzie w sezonie hałas jest chwilami niemożliwy do wytrzymania.


         Podczas tego pierwszego pobytu podpłynęliśmy także do samej zapory (na tyle na ile jest to oczywiście możliwe), aby zacumować przy brzegu i przejść się po niej i po okolicznych miejscówkach. Akurat miało to miejsce dość późnym popołudniem, także tłoku zbyt wielkiego nie było. Za to widoki były nieziemskie, dodatkowo zachodzące słońca zgotowało nam niesamowity spektakl.


         Za drugim razem, rok później, przyjechaliśmy do Polańczyka większą ekipą i pływaliśmy na dwie łódki. Zabawy było mnóstwo, środek lipca, idealna pogoda i szalenie pozytywnie zakręceni ludzie. Czego można chcieć więcej. I nawet nie nudziło nam się pływanie po własnych śladach - wprost przeciwnie, było to nawet przyjemne. :)


       Tym razem nieco więcej się ruszaliśmy, płynąc m.in. do Teleśnicy na przepyszny obiad (bo ile można jeść jedzenie z puszki ;p), gdzie w ramach przerwy od pływania graliśmy w siatkówkę w meczu międzyłódkowym. Chociaż muszę przyznać, że jednak nad Soliną niezbyt mocno rozwinięta jest infrastruktura żeglarska, ale ma to także swój urok. Raz mieliśmy niezłą przygodę, bo nie udało nam się przed zmierzchem dopłynąć z powrotem do Polańczyka, a dodatkowo część ekipy miała problemy żołądkowe (podejrzewaliśmy nawet jakieś zbiorowe zatrucie) i byliśmy zmuszeni przybić do wyspy, na której znajduje się baza WOPRu. Na szczęście przyjaźni ratownicy pozwolili nas zostać na tą jedną noc bez większych problemów. ;)


         Podczas tego wyjazdu dopłynęliśmy do najpiękniejszej zatoczki, jaką spotkałam na całej Solinie. Tutaj także dopadło nas zachodzące słońce, które po raz kolejny przygotowało nam przepiękne widowisko. Nie tylko nad morzem czy na Mazurach zachody mają swój urok - te nad Soliną w niczym im nie ustępują. A nawet są jeszcze piękniejsze, bowiem tutaj praktycznie nic nie zakłóca odgłosów natury. :)


          Zawsze żałowałam, że nigdy więcej nie zdarzyło mi się tam żeglować, bo to naprawdę jest idealny sposób na odpoczynek. Można się tam wyciszyć, zrelaksować i zapomnieć o całym świecie. Dodatkowym plusem jest fakt, że Solina nie jest jeszcze tak skomercjalizowana i naprawdę można znaleźć miejsca, w których czas się zatrzymał (a przynajmniej tak było kilka lat temu). Do tego, jest to czyste jezioro i można w nim spokojnie popływać. Tak też umilaliśmy sobie żeglowanie, skacząc z płynącej łódki do wody i później płynąc za nią. Sama także tak robiłam, przynajmniej do momentu, gdy kolega się mnie zapytał, czy zdaję sobie sprawę, że pode mną jest kilkadziesiąt metrów do dna. Wtedy się nieco zestresowałam i już za bardzo nie chciałam sama pływać, wolałam asekurować się kołem ratunkowym. ;) Także i tutaj zdarzały się momenty, gdy sterowałam łódką, chociaż w moim przypadku nierozróżnianie prawej strony od lewej sprawiało, że stawało się to dość problematyczne. Na szczęście, tłoku na wodzie nie było i nikt nie zwracał uwagi na moje chwilami gwałtowne ruchy. ;)


           Ostatni raz nad Soliną byłam z Tomaszem w lipcu, gdy pojechaliśmy w Bieszczady. Po wschodzie słońca na Połoninie Caryńskiej mieliśmy kilka godzin wolnego czasu, zanim mogliśmy się zameldować w pokoju. Postanowiliśmy ten czas wykorzystać w sposób twórczy i pojechaliśmy bardzo zmęczeni do Soliny, żeby przejść się po zaporze. Nieprzespana noc dawała nam już mocno w kość, dojazd także (bo to prawie godzina w jedną stronę po naprawdę krętych drogach), a okazało się, że nie mamy nawet cienia szansy na relaks. Tłum na zaporze i drodze do niej prowadzącej był ogromny. Większość ludzi okupowała alejkę z przeróżnymi budkami i straganami z pamiątkami. My postanowiliśmy sobie kupić zakręconego ziemniaka, ale zajęło nam to kwadrans z brzęczącymi nad uchem turystami mówiącymi w bardzo dziwnym języku. ;)


         Spacer po zaporze i jej okolicach zajął nam jakąś godzinę, gdyż warunki były wybitnie niesprzyjające. Na małym skrawku plaży, gdzie obowiązywał co prawda zakaz pływania, ale nikt nic sobie z niego nie robił, panował niesamowity harmider. Sporo ludzi i głośna muzyka w najgorszym stylu umcyk-umcyk-upa-upa sprawiały, że nawet nie mieliśmy ochoty nigdzie przysiąść na moment. Inna sprawa, że i tak nie bardzo było gdzie. ;) Przespacerowaliśmy się jedynie kawałek i szybkim tempem wróciliśmy z powrotem do samochodu.


       Generalnie zdecydowanie bardziej podobało mi się żeglowanie po Solinie niż samo chodzenie po zaporze. Ten pierwszy sposób spędzania czasu jest o wiele odprężający i pozwala się naprawdę zrelaksować. I o wiele przyjemniej jest też w samym Polańczyku niż w Solinie - mimo iż oba miejsca bywają zatłoczone, to w tym pierwszym nie ma takiego jarmarcznego klimatu. Dużym plusem jest także to, że można w Polańczyku trafić na miejsca, gdzie przepysznie można zjeść - polecam zwłaszcza placek po bieszczadzku, którego zawsze zjadam, gdy tylko udaje mi się znaleźć w tamtych okolicach. A i Jezioro Solińskie z tego miejsca o wiele bardziej mi się podoba.


~~Madusia.

45 komentarzy:

  1. Żeglowanie jest najprzyjemniejszą formą relaksu jak dla mnie i nie wyobrażam sobie, że mogłabym już więcej nie płynąć łódką ^^ Mnie wyrzucili z żaglówki i kazali dopłynąć do brzegu a miałam wtedy jakieś 12 lat. Ale na szczęście dzięki temu nauczyłam się pływać ^^
    Ale zdjęcia cudowne. I jak zobaczyłam tytuł postu to zaczęłam sobie pod nosem podśpiewywać: Zielone wzgórza nad Solinąąą ^^
    Pozdrawiam i przesyłam buziaki
    Mój blog - KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tego właśnie słuchałam pisząc tą notkę. :))

      Usuń
  2. Solina jest piękna,nawet nazwa Solina jest magiczna.I zdjęcia zjawiskowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie żeglowałam, przymierzam się od dawna do tego. Może w następnym roku spróbuję :)
    Super zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne widoki. :)
    zapraszam do siebie: www.m-insomnia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak pięknie <3

    http://style-looks-shopping.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak malowniczo!
    Z dziecięcych lat pamiętam, żeglarskie wojaże, zapach jeziora, wiatr we włosach - och!
    Trzymaj się zdrowo >^.^<

    OdpowiedzUsuń
  7. Och Madusiu,
    czytając Twój post już bym gdzieś pojechała mimo, że jestem w domu uziemiona.
    Temperatura cały czas ponad 38 st.
    Polska jest taka piękna. Zachwyca mnie każdy jej zakątek. Wy potraficie ukazywać jej piękno.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne widoki, które nie są mi obce, całe życie mieszkałam nad jeziorem :)
    http://mishelle-a.blogspot.com/2015/09/300915-r.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  9. jak tam pięknie <3

    Pozdrawiam i życzę dobrej nocy :)
    Anru,

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też wolę Polańczyk niż Solinę (szczerze mówiąc to Soliny wcale nie lubię, a już najbardziej tej zatłoczonej zapory). W Bieszczadach to jest fajne, że wiele jest tam dzikich miejsc, w których można naprawdę odpocząć:)
    Piękne widoki i wspaniałe zdjęcia! Też bym się zestresowała płynąc, gdybym wiedziała, że pode mną jest kilkadziesiąt metrów;)
    pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
  11. jejku jak cudnie
    http://happinessismytarget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam to miejsce....Bardzo podobało mi się zwiedzanie zapory od wewnątrz. A co mnie tam wkurza? Jednak tłumy nad Soliną są dość spore:( Świetne zdjęcia! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo chętnie bym tak pozeglowała. Niestety jakoś nigdy nie miałam ku temu okazji... :<

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeżeli chodzi o sporty żeglowne, to miałam do czynienia jedynie z windsurfingiem. Nie uważam go za sport relaksacyjne, więcej się nawpadałam do wody, niż napływałam. Miejsce jednak jest jak najbardziej zachęcające.

    OdpowiedzUsuń
  15. Miło oglądać takie słoneczne zdjęcia w chłodny wieczór! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Faktycznie bardzo zmienna ta pogoda ;))
    Byłam w tym roku nad Soliną, piękne miejsce! Chciałabym popływać tam statkiem *.*
    Świetne zdjęcia!

    justsayhei.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Wow! Wspaniałe zdjęcia, aż by się chciało tam przenieść i zobaczyć to na własne oczy. Opisy również wyczerpujące, na pewno będę częściej wpadać na Twojego bloga!
    Pozdrawiam,
    PS zastanów się nad zgłoszeniem do konkursu Matematyka w Obiektywie, nagrody są wspaniałe, a przy Twoich zdjęciach masz ogromną szansę wygrać :)

    Zapraszamy na naszego bloga ->klik<-

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne zdjęciahttp://ja-juliaia.blogspot.com/2015/10/przetuszczajace-sie-wosy-stop.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  19. Zazdroszczę! Krajobrazy są piękne! :)
    Zapraszam:
    Mój blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękne widoki!
    W taką pogodę jak teraz szczególnie przy takich zdjęciach bardzo tęskno do ciepłych dni...

    OdpowiedzUsuń
  21. Byłam nad Soliną jeszcze w podstawówce, przepiękne miejsce miło wraca się tam myślami :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeju, ale piękne zdjęcia z Soliny! Szczególnie podobają mi się te z zachodami słońca. Kocham takie! :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękna zdjęcia !
    ZAPRASZAM DO OBSERWACJI flarri.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeszcze nigdy nie miałam okazji żeglować, ale tak pięknie o tym opowiadasz! Widac ze swietnie spedzilas czas. Poza tym masz świetny sposób pisania, a zdjęcia nieba (i tego cudownego zachodu) wprost podbiły moje serce.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja jeszcze nigdy nie żeglowałam, strasznie się boję :D
    http://pineapplealexxx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy jeszcze nie żeglowałam. Nie miałam okazji XD :D
    Świetne zdjęcia :*

    http://klaudyna-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Piękne zdjęcia i cudowne wspomnienia :) Ja nigdy nie żeglowałam, ale patrząc na zdjęcia, czytając Twoje opisy i wyobrażając sobie te widoki, stwierdzam że musi to być cudowne! :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Piękne zdjęcia, widać że wspaniałe spędziłam tam czas :) jeszcze mnie nie było w tamtych rejonach ale jak patrzę na te piękne widoki to naprawdę mam ochotę się spakować i ram jechać :) pozdrawiam Joanna.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nad Soliną byłam już 3 razy, ale jakoś nie przepadam za tym miejscem. Ale Twoje zdjęcia jak zawsze wspaniałe! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Zakochałam się we wszystkich zdjęciach na których chociaż minimalnie jest pokazany zachód słońca, genialne!!

    Zapraszam do mnie w wolnej chwili!
    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com
    Każdy nowy obserwator jak i komentarz wywołują uśmiech na mojej twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  31. Piękne zdjęcia! Nigdy nie żeglowałam, ale słyszę, że coraz więcej osób to robi i coraz bardziej mnie to ciekawi i zachęca :)
    "Kilkadziesiąt metrów do dna"... Matko, sama też bym się przeraziła :D
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  32. Dziękuje za komentarz u mnie na blogu to wiele dla mnie znaczy ♥ Też byłam w te wakacje nad Soliną widoki piękne i nawet niektóre ujęcia zdjęć mam bardzo podobne ;)
    BLOG-KLIK

    OdpowiedzUsuń
  33. No to wypoczęłaś! :-)
    xoxo,

    Proszę o pomoc w klikaniu, odwdzięczam się odwiedzinami!
    http://xiyavalentina.blogspot.com/2015/09/dresslink-wishlist-1simple-autumn.html

    OdpowiedzUsuń
  34. Nigdy nie żeglowałam, ale strasznie podobają mi się Twoje posty na ten temat, bo domyślam się, że naprawdę można odpocząć i nacieszyć się przyrodą. Solinę miałam odwiedzić w tym roku, ale spóźnił mi się autobus i niestety dotarłam tylko do Sanoka. Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić zaległości. Twoje zdjęcia są bajeczne, niebo faktycznie pokazało Wam liczne spektakle :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Jakie piękne miejsce ♥ Ah ale tęsknię za wakacjami ! Pozdrawiam i zapraszam do siebie ♥ buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  36. byłam, widziałam cudowne widoki :) więc nie mam co polecać, sama się przekonałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  37. bosko ! :)

    Pozdrawiam i życzę udanego tygodnia :)
    Anru,

    OdpowiedzUsuń
  38. Piękne widoki:),uwielbiam solinę:)

    OdpowiedzUsuń
  39. Widzę że cudownie spędziliście ten czas :D Zazdroszczę! :)
    http://wkomenda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. :)
Jeśli możesz, zostaw adres, będzie łatwiej mi się odwdzięczyć. :)
I nie pisz obs za obs, jeśli chcesz- zaobserwuj. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...