piątek, 2 listopada 2018

Zaczytana Madusia: na co czekam w listopadzie, czyli zapowiedzi czytelnicze.

       I zaczął się listopad - najbardziej znielubiony przeze mnie miesiąc w roku, chociaż mam nadzieję, że ten będzie ciut lepszy. Trochę przyczynią się do tego na pewno premiery książkowe, bo zapowiadają się naprawdę świetnie i większości nie mogę się już doczekać. ;) I nie będę się dzisiaj rozwlekać zbyt długo, tylko od razu przejdę do konkretów. Zapraszam do lektury! :)

niedziela, 28 października 2018

Mój własny Kraków: Restaurant Week Polska w L'atmosphere Restaurant&Bar.

       Koniec października zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nim jesień, która w Krakowie ma ostatnio przeróżne oblicza. Raz jest ciepło i słonecznie, a następnego dnia szaro, buro i smogowo. Trzeba się przyzwyczaić, zwłaszcza że dzisiaj zmienialiśmy czas i teraz to dopiero będzie ciemno, gdy słońce (o ile się pojawi) będzie znikać po szesnastej. Nie ma co jednak narzekać, trzeba sobie znaleźć jakiś sposób na radzenie z jesienną chandrą. Dobrym sposobem jest jedzenie i pewnie dlatego Restaurant Week jest organizowany właśnie w tym czasie. Od kilku lat bierzemy udział w tym wydarzeniu i przyznam szczerze, że należy ono do grona moich ulubieńców. Bo może i nie widać tego po mnie, ale jednak lubię sobie czasem dobrze zjeść. A tutaj mam chwilami niepowtarzalną okazję na spróbowanie smaków, które normalnie nie goszczą na moim talerzu. ;) Tym razem postanowiliśmy poszerzyć nasze kulinarne horyzonty wyprawą aż na lotnisko w Balicach, gdzie w hotelu Hilton mieści się L'atmosphere Restaurant&Bar. I była to naprawdę pyszna wyprawa. <3


sobota, 20 października 2018

Zaczytana Madusia: wrześniowy stosik, czyli co przeczytałam we wrześniu.

       Połowa października już za nami i piękna złota jesień chyba też. Od wczoraj w Krakowie tylko mgła, ziąb i smog, czyli szara rzeczywistość. Mnie złapało przeziębienie i chyba jakieś przemęczenie organizmu, bo po prostu na nic nie mam od dawna ochoty i ciężko mi się zmobilizować do jakiegoś działania, stąd moja nieobecność w internetach. Ale co gorsza - w październiku przeżywam też totalną niemoc czytelniczą, więc przyszłomiesięczny post nie będzie zbyt obszerny. Jeśli chodzi o wrzesień, to przeczytałam w trakcie jego trwania czternaście książek, w tym aż dziewięć papierowych. :) Zapraszam na krótkie podsumowanie i ich mini recenzje. :)

wrześniowe zestawienie.

sobota, 29 września 2018

Zaczytana Madusia: na co czekam w październiku, czyli zapowiedzi czytelnicze.

       Gdzie jest ten wrzesień? - ja się pytam, bo normalnie zleciał mi nieprawdopodobnie szybko. Sporo się działo, głównie w pracy, stąd też moja chwilowa nieobecność tutaj, bo ciężko jeszcze znaleźć czas na pisanie, gdy nie ma cię w domu po kilkanaście godzin dziennie. Ale teraz już powinno być lepiej (albo po prostu znajdę sposób, żeby być w kilku miejscach jednocześnie ;p), więc na dobry początek (czyli koniec miesiąca) zestawienie czytelniczych zapowiedzi października, bo jakoś z wrześniowymi mi nie poszło. Niemniej jednak to właśnie nadchodzący miesiąc szykuje dla mnie wiele naprawdę wyczekanych pozycji, głównie z tematyki kryminalno-fantastycznej. Wybaczcie, ale tym razem kolejność jest bardzo dowolna, wyłamałam się ze stałej alfabetycznej, jaką do tej pory stosowałam. ;) 


niedziela, 16 września 2018

Zaczytana Madusia: sierpniowy stosik, czyli co przeczytałam w sierpniu.

       "I znów upór, żeby powstać i znów iść i dojść do celu" - ostatnio niemal bez przerwy słucham Grechuty i jego świetnego wykonania piosenki "Ocalić od zapomnienia". Jest w tym tekście jakaś niesamowita magia, która zawiera się w pierwszym zdaniu tej notki. I dzisiaj właśnie tak miałam, że wstałam i miałam w sobie tyle zapału, żeby wreszcie ogarnąć te wszystkie sprawy, które od dawna spycham na samą krawędź świadomości i za które kompletnie nie chce mi się zabrać. A przecież trzeba. :) Nie można ciągle spoglądać wstecz, trzeba patrzeć z nadzieją prosto przed siebie. I po tej całej wyjątkowo osobistej, jak na mnie, mowie, chciałabym Was zaprosić na czytelnicze podsumowanie sierpnia. Jakoś tak weszło mi już w zwyczaj, że takie podsumowania powstają w połowie miesiąca, ale wiadomo - lepiej późno niż wcale. ;) W sierpniu wydawało mi się, że czytałam zdecydowanie mniej, ale jak tak to wszystko policzyłam na spokojnie, to i tak wyszło szesnaście pozycji. Także aż tak źle nie było. :)


poniedziałek, 3 września 2018

Greckie opowieści: migawki z Krety.

       Wrzesień i po wakacjach. ;) W roku jakoś tak nam wyszło, że nasze wakacje skończyły się równocześnie z tymi szkolnymi i wszyscy dzisiaj grzecznie wróciliśmy do swoich zajęć. Przyznam szczerze, że ten tydzień urlopu był mi baardzo potrzebny i wykorzystałam go w pełni. Pierwszy raz zdecydowaliśmy się wybrać na wyjazd z biurem podróży i w sumie nie żałujemy, bo dzięki temu odpadło nam naprawdę wiele rzeczy do samodzielnego ogarniania. Kiedyś napiszę też o tym posta, ale dzisiaj będzie tak na szybko - czyli Wasze ulubione migawki. :) Zbyt wiele nie zwiedzaliśmy, bo jak się okazało, lenistwo nad basenem też jest bardzo przyjemną formą spędzania czasu. :)

niedziela, 19 sierpnia 2018

Zaczytana Madusia: lipcowy stosik, czyli co przeczytałam w lipcu.

       Wyjątkowo stresujący i męczący ten sierpień jest, więc nie odbiega od swojej corocznej normy. Obecnie najwięcej czasu poświęcamy naszej jedynej już żyjącej śwince morskiej, czyli Sancho, która od kilku tygodni boryka się ze zmianami nowotworowymi i co kilka dni pojawia się coś nowego, więc numer do weterynarza mamy praktycznie na szybkim wybieraniu. Na szczęście wreszcie sytuacja zaczyna się stabilizować, więc można nieco odetchnąć i zabrać się za nadrabianie zaległości, które w sierpniu naprawdę zrobiły się ogromne. Mimo iż już jesteśmy dawno za połową miesiąca, to dopiero teraz zabieram się za czytelnicze podsumowanie lipca. Przeczytałam wtedy aż siedemnaście książek, z czego pięć w wersji papierowej i dwanaście elektronicznych (i dalej wielbię Legimi <3), niestety nie wszystkie przypadły mi do gustu. O tym jednak poniżej - zapraszam do lektury!

niedziela, 12 sierpnia 2018

Podróż jak ze snu: Dubaj nocą.

       Nigdy nie ukrywałam, że nie przepadam za sierpniem, a tegoroczny zdecydowanie nie zmieni mojego nastawienia. Jak ktoś na bieżąco śledzi moje SM, to wie, że posypał nam się Sancho i od półtora tygodnia ciągle coś się z nią dzieje - przeżyliśmy już dwie operacje, dwa guzy, rozwalonego strupa i zakrwawione pół klatki. Teraz już powinno być lepiej, ale i tak rano budzę się przerażona, czy ona jeszcze oddycha. Nie ma lekko, niestety. I w takiej właśnie stresującej atmosferze wczoraj obchodziłam swoje trzydzieste pierwsze urodziny (jaka ja stara jestem, chociaż zupełnie tego nie czuję), w trakcie których to głównie przysypiałam na kanapie leżąc obok klatki z Sancho. Dzisiaj trochę spokojniej już jest, więc postanowiłam przysiąść i napisać wreszcie coś na blogaska, bo niedawno świętowaliśmy jego pięciolecie, a po nim zaraz taka pustka i cisza nastała. Postanowiłam więc kontynuować temat Dubaju, bo zostały mi do napisania maksymalnie jeszcze dwie notki, a później zapewne wrócimy do Hiszpanii (chyba że w międzyczasie pojawi się jakaś Grecja, ale o tym na razie cicho sza, bo jeszcze nic pewnego nie mamy). Dzisiaj zapraszam Was na nocne spacery po Dubaju, który wtedy prezentuje się naprawdę oszałamiająco. Zobaczcie sami! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...