wtorek, 17 października 2017

Magiczna Polska: jesienny spacer po Ojcowskim Parku Narodowym.

       Ależ cudowna pogoda się zrobiła, aż ciężko uwierzyć, że niedawno było jeszcze tak paskudnie. Oczywiście ja się nie mogę z niej cieszyć, bo zaległam w łóżku z jakimś paskudnym wirusem i do końca tygodnia mam zakaz wychodzenia dalej niż do łazienki. Dodatkowo jeszcze mnie tak szalenie głowa boli, że nie mogę się na niczym skupić, więc głównie leżę i patrzę jak słońce przepięknie oświetla moją szafę. ;) Postanowiłam jednak trochę zebrać się w sobie i napisać coś na blogasku, bo biedak też leży odłogiem i czuje się samotny. Z bogatych zasobów mojego dysku wyciągnęłam ostatnią wyprawę do Ojcowskiego Parku Narodowego, która miała miejsce dwa tygodnie temu, gdy jesień jeszcze nie miała tak łaskawego oblicza, ale i tak prezentowała się niezwykle uroczo. :) I w taką podróż dzisiaj Was zapraszam! :)

niedziela, 1 października 2017

Zaczytana Madusia: na co czekam w październiku, czyli zapowiedzi czytelnicze.

       Piękny ten weekend jest. Pomijając mgliste i bardzo zimne poranki, naprawdę ładnie się zrobiło, ale nie ma się co przyzwyczajać, już od wtorku typowa brzydka jesień się zaczyna. Fajny był ten wrzesień i po cichu liczę, że październik będzie podobny. Zwłaszcza że może wreszcie będę miała ciut więcej czasu na nadrabianie zaległości czytelniczych, bo ich stosik ciągle rośnie. A i tak sporo wrześniowych premier odpuściłam, chociaż akurat wczoraj zamówiłam pakę pięciu. ;) Jeśli chodzi o premiery październikowe, jest ich troszkę mniej, bo wybrałam "tylko" jedenaście, w tym są dwie, które muszę mieć na pewno i już są przedpremierowo zamówione. I jak tylko przyjdą, to wtedy przepadam - kocyk, herbatka i czytamy do rana. To lubię. Zdecydowanie. :)


niedziela, 24 września 2017

Chorwacja pod żaglami: zachód słońca na Dugim Otoku.

       Ależ ten ostatni tydzień dał nam popalić, a przecież powroty z wakacji same w sobie nie są łatwe. Już droga powrotna nas przygotowywała do warunków w Polsce, bo takiej ulewy jaką przeżyliśmy na autostradzie w Chorwacji to jeszcze w życiu swym nie spotkałam. A w Krakowie nie było lepiej, bo padało przez kilka dni bez przerwy. I zrobiło się cholernie zimno, aż kaloryfery zaczęły grzać, co mnie bardzo cieszy, bo naszym świntuchom strasznie marzły łapki i uszka. Ale nie będę pisała elaboratów o tym, jak bardzo nie znoszę jesieni (a mogłabym się tutaj nieźle rozpisać), tylko zajmiemy się dzisiaj czymś o wiele przyjemniejszym. Miałam w planach napisanie notki o Varazdinie, który był przez dwadzieścia lat stolicą Chorwacji, ale stwierdziłam, że zdecydowanie potrzeba nam teraz słońca, więc skupimy się na jego niesamowitym spektaklu, które nam zaprezentowało na chorwackim Dugim Otoku. :)

niedziela, 17 września 2017

Chorwacja pod żaglami: migawki z instagrama 2017.

        I skończyło się rumakowanie. Wróciliśmy wczoraj wieczorem z wakacji i czas powoli (bo na szczęście dzisiaj jeszcze wolna niedziela jest) zacząć ogarniać rzeczywistość. Tylko trochę to ciężko zrobić, kiedy włączył się tryb depresja post wakacje, bo pogoda w Krakowie nie sprzyja rozwojowi pozytywnych uczuć do świata. Zresztą ten ostatni tydzień na Chorwacji do najpiękniejszych też nie należał, ale i tak było świetnie. Znów miliony pięknych widoków, tysiące zdjęć, morze emocji, nocne dyskusje, wschody i zachody słońca, no i przede wszystkim sporo żeglowania. Tak, to zdecydowanie były fajne wakacje i żałuję, że już dobiegły końca. Ale zanim przyjdzie jesień, to jeszcze nacieszmy się widokami migawek z tego wyjazdu, które są, jak zawsze, wprowadzeniem do całej nowej opowieści o żeglowaniu po wybrzeżu Chorwacji. :)

niedziela, 3 września 2017

Zaczytana Madusia: na co czekam we wrześniu, czyli zapowiedzi czytelnicze.

       "Nie do wiary jak cudnie zapowiada się wrzesień" śpiewał też kiedyś Piotr Rogucki w jednym z utworów Comy i od zawsze sobie to powtarzałam na początku tego miesiąca. Kiedyś głównie dlatego, że oznaczał on dla mnie sesję poprawkową, z którą bardzo się na studiach lubiłam.;) Teraz już na szczęście to za mną i wrzesień naprawdę może być cudny. Co prawda, pogoda postanowiła nam to zdecydowanie utrudnić, ale się nie przejmuję, bo za tydzień będziemy już żeglować po Adriatyku i mam nadzieję, że tam będzie dobrze. ;) A razem ze mną pojadą na pewno dwie pozycje z listy wrześniowych książkowych zapowiedzi, których jest naprawdę sporo. Dawno tyle mnie nie zaciekawiło, aż mój portfel wyje i płacze. ;) Zapraszam zatem do czytania, co też takiego ciekawego ma się niedługo pojawić między innymi na mojej półce. ;)

niedziela, 27 sierpnia 2017

Magiczna Warmia: Dobre Miasto jest dobre! ;)

       Sierpień powoli dobiega końca, a wraz z nim mija kolejne lato. Wyjątkowo burzliwe, wyjątkowo pomotane, ogólnie wyjątkowe. Teraz siedzę sobie na podłodze, z laptokiem na kolanach, obok mnie buszują w klatce moje świntuchy - spokojna, leniwa niedziela. I właśnie w taki dzień chciałabym Was zabrać w odwiedziny do pewnego miasta, w którym nocowaliśmy zaledwie dwa tygodnie temu. Aż ciężko uwierzyć, że tak mało czasu minęło, bo osobiście mam wrażenie, jakbyśmy tam ze dwa miesiące temu byli. Jest to miasto z dumną nazwą, na którą w pełni zasługuje, jak się przekonaliśmy po krótkim tam pobycie. Zapraszam Was do Dobrego Miasta! ;)

niedziela, 20 sierpnia 2017

Magiczna Polska: migawki z Warmii i Mazur. :)

       Nie wiedziałam, że człowiek po trzydziestce jest permanentnie zmęczony. ;) Chociaż może się to bardziej wiązać z faktem, że przez ostatnie kilkanaście dni naprawdę sporo się działo, nawet te z założenia wolne dni nie do końca takie były. Ale tak się dzieje, gdy jedzie się w nieznane miejsce i chce się w krótkim czasie zobaczyć jak najwięcej. ;) Do tej pory bowiem na Mazurach bywałam jedynie od strony wody i część lądowa (nie wspominając już o Warmii) to dla mnie zdecydowanie terra incognita. Przygotowałam sobie zatem przed wyjazdem bogaty plan zwiedzania, który, o dziwo, udało nam się w całości (i nawet dorzuciliśmy coś więcej) zrealizować, ale skutkowało to właśnie totalnym zmęczeniem. Po powrocie do Krakowa były dwa szalone dni w pracy, teraz w weekend ciut odpoczywamy, aczkolwiek tak naprawdę to się chyba dopiero zrelaksuję w Chorwacji we wrześniu. ;) Ale żeby nie było, że ciągle marudzę, to dzisiaj pokażę Wam migawki z tego co udało nam się zobaczyć w tej bajkowej i sielskiej krainie jaką są Warmia i Mazury. :)

jezioro Juno. 

sobota, 12 sierpnia 2017

Hiszpańskie opowieści: Cabo Finisterre - wyprawa na koniec świata. :)

       I stało się. Wczoraj stuknęła mi na liczniku trójka z przodu i był to jednocześnie jeden z trudniejszych dni w tym roku. Na szczęście już się skończył i dzisiaj zdecydowanie lepiej jest. I nawet zmiana pogody mi nie przeszkadza, tych szalonych upałów miałam już totalnie dość. Jutro wyruszamy na Warmię i Mazury, także materiałów na nowe notki przybędzie. ;) A dzisiaj postanowiłam Was zabrać na koniec świata, gdzie byliśmy niemalże równo rok temu. I też było tak pochmurno i szaro, aczkolwiek jak sami zobaczycie, miało to sporo uroku. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...