poniedziałek, 20 lutego 2017

Zmiany, radości i smutki.

     Ostatnie kilkanaście dni było w naszym życiu totalnie wariackich. W ciągu tygodnia zrealizowałam wszystkie zmiany, które miałam zaplanowane na ten rok - zmieniłam kolor włosów z ciemnego na jasny, zmieniliśmy mieszkanie na fajniejsze i poszłam do pracy, przez co blogasek był nieco zaniedbany. Starałam się na bieżąco być na fejsie i na instagramie, ale też nie zawsze mi to wychodziło. Nie obyło się też niestety bez zmian, których sobie nie życzyliśmy i których nie chcieliśmy, a na pewno nie teraz. W Walentynki Nataszka miała operację, podczas której okazało się, że świnka ma nowotwór. Mimo jego wycięcia przeżyła dwa dni i w czwartkowy poranek już się nie obudziła. Nie cieszyła się z nami przeprowadzką i zostawiła po sobie bardzo smutne i tęskniące serduszka (nasze i Kluski, która przez kilka dni też nie mogła dojść do siebie). Na razie żyjemy w trójkę, ale planujemy powiększyć nasze stado o kolejną świnkę, którą chcemy adoptować, bo jednak świntuchy muszą trzymać się razem. I na dzisiaj to tyle, bo na samo wspomnienie Nataszki ciągle się wzruszam i ciężko mi pisać z załzawionymi oczami i mokrą klawiaturą, ale obiecuję, że wrócę szybko. :)


~~Madusia.

wtorek, 7 lutego 2017

Styczniowe migawki z Instagrama.

        Pierwszy miesiąc nowego roku już za nami i powiem Wam szczerze, że był całkiem niezły. ;) Zdecydowanie większe zamieszanie przyniesie luty, bo sporo zmian się szykuje w naszym życiu, na szczęście tych pozytywnych. Jedyną złą wiadomością jest ta, że niestety Nataszka będzie najprawdopodobniej potrzebowała w szybkim tempie operacji, bo leki jej już nie pomagają. Ale jestem dobrej myśli i liczę, że to jej pomoże i będzie wszystko dobrze. :) Nie ma się co martwić na zapas. :) Dwa dni temu mieliśmy niezwykle szaloną noc, gdyż oglądaliśmy do piątej rano Super Bowl. I emocji nie brakowało, zwłaszcza że drużyna, której kibicujemy przegrywała dwudziestoma pięcioma punktami i udało się jej doprowadzić w ostatniej kwarcie do dogrywki, którą wygrali. :) Opowiadać o tym mogę długo i chaotycznie, więc wolę szybciutko Was zaprosić na kolejną edycję Waszej ulubionej serii, czyli na styczniowe migawki z Instagrama. ;)


poniedziałek, 30 stycznia 2017

Zaczytana Madusia: na co czekam w lutym, czyli zapowiedzi wydawnicze. :)

         Ostatnio tylko marudzę i marudzę, więc dzisiaj rozpoczynam od dobrych wiadomości. Choroby poszły precz, Nataszka czuje się dobrze i wszystko powoli wychodzi na prostą. Dzisiaj rano jeszcze pojawiły się niezwykle pomyślne plotki, ale zanim zacznę się cieszyć, poczekam na oficjalne potwierdzenie. ;) Generalnie ten styczeń nie był taki zły, a luty zapowiada się jeszcze lepiej. ;) A skoro już jestem przy lutym i zapowiedziach, to szybciutko przejdziemy do tematu dzisiejszej notki, czyli właśnie lutowych zapowiedzi wydawniczych. ;) Zeszłomiesięczny wpis cieszył się Waszym sporym zainteresowaniem, więc mam nadzieję, że i teraz będzie podobnie, zwłaszcza że aż dziewięć fajnych tytułów się pojawi! :)


środa, 25 stycznia 2017

Jak dobrze nam zdobywać góry: Królowa Śnieżka. :)

      Strasznie kiepski ten styczeń jest pod względem zdrowotnym - Tomasz znowu chory, Nataszka znowu dostała krwotoków i przez dwa kolejne tygodnie męczymy się ze strzykawkami. Na razie jednak poprawy brak, co nie wróży dobrze na przyszłość, bo jedyne co zostało to operacja. ;/ Z rzeczy zaś weselszych będziemy się za kilka tygodni przeprowadzać, ja szukam pracy i ogólnie myślę co by tutaj dalej w życiu robić. I w ramach tego ogarniania się przygotowałam wreszcie podróżniczą opowieść, bo w tym temacie zdecydowanie się opuściłam. Dzisiaj jednak chcę Was zabrać na przepiękną wędrówkę w Karkonoszach, gdzie zdobywaliśmy nasz kolejny szczyt z Korony Gór Polski - majestatyczną Śnieżkę (1602 m.n.p.m.). :)


wtorek, 17 stycznia 2017

Zaczytana Madusia: "Dwór cierni i róż" & "Dwór mgieł i furii".

     Są takie książki, które po zakończeniu czytania zostawiają nas z szeroko otwartymi oczami, zasychającymi śladami łez na policzkach i ogromną pustką w serduszku, że jak to koniec i czemu nie ma dalej. Taka właśnie była moja reakcja przedwczoraj w nocy, gdy skończyłam czytać "Dwór mgieł i furii" Sarah Maas. Nieco pocieszający jest fakt, że będzie następny tom, ale niewiele łagodzi to powstałą nagle wyrwę, gdy doczytałam książkę do końca. I chociaż zdecydowanie nie jest to "moja" literatura, to ostatnie cztery dni były naprawdę magiczne. Tyle właśnie zajęło mi przeczytanie dwóch tomów (gdyby nie fakt, że jednak mam jakieś w życiu inne zajęcia, to poszłoby mi o wiele szybciej, bo ciężko się było oderwać), które totalnie mnie zdemolowały. W pozytywnym sensie. :) Jeśli Was zaciekawiłam, zapraszam dalej!

środa, 11 stycznia 2017

Zaczytana Madusia: "Szeptucha" & "Noc Kupały". :)

        Styczeń zaczął się wyjątkowym falstartem, bo jak wiecie, rozchorowałam się i generalnie przez tydzień byłam totalnie do niczego. Powoli wreszcie dochodzę do siebie i zaczynam się organizować. Czas spędzony w łóżku przeznaczałam głównie na czytanie, dlatego kilka fajnych lektur już mam za sobą i dzisiaj chciałabym się zająć dwoma pozycjami Katarzyny Miszczuk, które połknęłam w dwa dni. ;) Była to świetna odskocznia od moich ukochanych kryminałów i książek historycznych i żałuję, że tylko dwa tomy na razie są, bo historia jest cudna! :) Zapraszam na łączoną recenzję "Szeptuchy" i "Nocy Kupały". :)

sobota, 7 stycznia 2017

Grudniowe migawki z Instagrama.

     Ależ zima przyszła. ;) Za oknem prawie minus trzydzieści stopni, a ja się radośnie pocę pod kołdrą. Taki urok choroby, ale na szczęście już powoli wszystko wraca do normy i zaczynam zdrowieć. Dawno mnie tak długo w łóżku przeziębienie nie trzymało i przyznam szczerze, że trochę dało mi w kość. Z tego też powodu zanotowałam noworoczny falstart i wszystkie postanowienia przesunęły się trochę w czasie, bo przecież ciężko działać normalnie, gdy jedyne o czym marzysz to kolejna sucha chusteczka do nosa. ;p Dzisiaj już ciut lepiej jest, więc spokojnie mogłam się wytoczyć z łóżka i zasiąść przed komputerem, ażeby napisać nową notkę, będącą powrotem do lubianej przez Was serii "migawek z instagrama". Poprzednie cieszyły się sporą popularnością, a że ostatnio coraz bardziej lubimy się z tą aplikacją, powrót tej serii jest bardzo wskazany. ;) I dlatego też dzisiaj zapraszam Was serdecznie na krótki przegląd grudnia.

środa, 4 stycznia 2017

Włoskie opowieści: marcowa Bolonia. :)

        Nowy rok, nowa ja i takie tam inne blablabla. ;p U nas zaczął się grubym falstartem, bo zamiast cudownych przemian mamy nieco mniej cudowną chorobę i w duecie kaszlemy i kichamy na zmianę. Nie ma w tym absolutnie żadnego uroku i chwilami cieszę się, że mamy dwa piętra w mieszkaniu i można chwilę posiedzieć samemu, bo tzw. "man cold" daje w kość nie tylko mężczyźnie. ;p I właśnie w takim radosnym stanie, otoczona wielkim kocem, stertą chusteczek i kolejnym kubkiem herbatki postanowiłam napisać pierwszą w tym roku notkę. Ostatnio trochę się zapuściłam z tematami podróżniczymi, więc dzisiaj nadrobimy tę zaległość i wybierzemy się do włoskiej Bolonii, którą udało nam się zwiedzić w marcu zeszłego roku. Mieliśmy na to zaledwie kilka godzin, bo dla niektórych z nas, był to wyjazd służbowy i większość czasu spędzaliśmy na halach wystawowych. O tym też będzie kiedyś kilka słów, ale najpierw samo miasto. Zapraszam Was zatem do słonecznej Bolonii. :))


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...