czwartek, 19 czerwca 2014

Chwila wytchnienia- niedziela w Lanckoronie.

       Szalenie męczący jest tegoroczny czerwiec. Do letniej sesji, będącej samą w sobie problemem, bo kto normalny ma ochotę uczyć się, gdy taka piękna pogoda za oknem panuje, w tym roku doszedł jeszcze mundial (a ja jako wielka fanka sportu wszelakiego nie odrywam się od telewizora czy laptoka, oglądając wszystko z zapartym tchem, poza tym jest to dobra wymówka, żeby się nie uczyć) i przeprowadzka, bo razem z Tomkiem szukaliśmy naszego pierwszego wspólnego mieszkania. Póki co, wszystko idzie dobrze, bo i jakoś egzaminy się zdają i nawet mieszkanie się całkiem przyjemne znalazło, tylko moja kochana Portugalia średnio bardzo sobie radzi (i to jest wyjątkowo delikatne określenie na ich grę przeciwko Niemcom). Ale wszystko to zabiera strasznie dużo czasu i już niewiele go pozostaje na odpoczynek czy jakieś wyjazdy w cieplejsze weekendy. Jednak dwie niedziele temu udało nam się wybrać do przeuroczego miasteczka, o którym wiele słyszałam i które chciałam odwiedzić już od kilku lat- a mianowicie do Lanckorony. :)


       
   Jest to miasteczko leżące trzydzieści kilometrów na południe od Krakowa i odwiedziliśmy je w najcieplejszy chyba dzień czerwca, gdy żar po prostu lał się z nieba. Zwłaszcza że na lanckoroński rynek przybyliśmy dokładnie w samo południe. Jak szaleć to szaleć. ;)
         Rynek prezentuje się niezwykle dostojnie, szczególnie gdy ruch na nim panujący jest niewielki, a i wokoło ludzi też niewielu. Trochę nas smucił fakt, iż mimo dużej ilości ławeczek, to praktycznie żadna z nich nie znajduje się pod drzewem, więc i cienia brakowało nam szalenie. W chwilach szczególnie kryzysowych siadaliśmy na murkach okalających rynek, bowiem część z nich była zacieniona. Nie przyjechaliśmy jednak do miasteczka lansować się na rynku, więc siedzenie było jedynie krótką przerwą pomiędzy kolejnymi fragmentami wyprawy. :)



       Praktycznie cały rynek otoczony jest oryginalną drewnianą zabudową, pochodzącą jeszcze z drugiej połowy XIX wieku. Niektóre z nich robią wrażenie, bowiem są niesamowicie pięknie zachowane i zadbane, część z nich jest nawet wykorzystana w celach komercyjnych, mieszczą się w nich różne sklepy czy galerie. Myśmy akurat trafili tam w Zielone Świątki, więc praktycznie wszystko było pozamykane, jedynie dwa sklepy ogólnospożywcze działały plus budka z lodami. ;) Jednak na lody ochoty nie mieliśmy, bowiem Tomek miał od kolegi informację o strasznie fajnej knajpie, gdzie koniecznie mieliśmy się wybrać. O tym jednak za chwilkę. ;)


       Po spacerze wokół Rynku ruszyliśmy za znakami prowadzącymi do ruin zamku, wznoszących się na Lanckorońskiej Górze. Według źródeł jest to zamek pochodzący z czasów Kazimierza Wielkiego, a jednym z najważniejszych wydarzeń, które rozegrały się pod nim jest okres konfederacji barskiej i bitwa, która miała miejsce pod jego murami 21 maja 1771 roku, zakończona porażką konfederatów, aczkolwiek zamek pozostał niezdobyty przez wojska rosyjskie. Obecnie, niestety, pozostały jedynie fundamenty wież oraz fragmenty murów, ale i tak robią one całkiem niezłe wrażenie. Zwłaszcza w tak piękny dzień, w jaki my trafiliśmy do niego. Aczkolwiek wydaje mi się, że gdyby dzień był taki nieco chłodniejszy, zamglony i z lekką mżawką, klimat byłby niemalże magiczny. Przynajmniej tak to widzę. ;)


       Droga do zamku wiodła wśród malowniczych leśnych ścieżek i była chyba jedną z przyjemniejszych, bowiem słońce nie świeciło tu za mocno i można było nieco odetchnąć. Brakowało mi jedynie jakiś tarasów widokowych, bo niestety drzewa, a nieco niżej domy, zastawiały widok na otaczające miasteczko wzgórza. Ale nie można mieć wszystkiego. I tak było pięknie. :)


       Po hasaniu wśród ruin i spacerze zaostrzył nam się apetyt i zaczęliśmy szukać polecanej nam knajpy. Po głowie chodziły nam wizje kotleta schabowego, jakiejś sałatki albo czegoś podobnego, więc nasze rozczarowanie było dość spore, gdy okazało się, że owe miejsce, to kawiarnia, gdzie możemy dostać co najwyżej ciastko, lody bądź pierogi. ;) Nad pierogami chwilę się nawet zastanawialiśmy, ale średnio nam pasowały do mrożonej kawy i cydru, które już zamówiliśmy, więc stanęło na orzechowym ciastku i telefonie do rodziców Tomka, że jednak wpadniemy na obiad. ;) Ale pomijając nasz pierwszy zawód, później byliśmy wyłącznie zachwyceni miejscem, bowiem w tak urokliwej kawiarni dawno nie byłam. Zarówno wnętrze jak i ogródek były niesamowicie pięknie urządzone, czuło się nieco jak w bajce. Największym jednak zaskoczeniem była sytuacja z płatnością, gdyż już po zamówieniu okazało się, że nie można płacić kartą, a gotówki przy sobie posiadaliśmy całe pięć złotych. I tutaj już ogarnięci wizją szukania bankomatu (raz nam się też zdarzyła podobna sytuacja, to się dowiedzieliśmy, że bankomat jest prosto, za kościołem w lewo i później dwa kilometry jeszcze) zaczęliśmy się rozglądać na boki, a przesympatyczna pani kelnerka powiedziała nam, że skoro nie mamy gotówki, to możemy po powrocie do domu zrobić im przelew. I ku naszemu ogromnemu zdziwieniu zapisała nam numer konta i kwotę, biorąc od nas jedynie numer telefonu w zamian. Żeby się nie stresować przelaliśmy od razu, jak tylko udało nam się połączyć z siecią, ale pierwszy raz spotkaliśmy się z taką sytuacją. Ale bardzo miłe to doświadczenie było. :)



       Po dłuższej chwili odpoczynku, pełni sił i wiary w drugiego człowieka postanowiliśmy ruszyć na spacer w kierunku grobów konfederatów i jakiegoś wzgórza, na którym toczyli bitwę, podczas wspominanej już wcześniej konfederacji barskiej. Spacer wiódł drogą, wśród pól i łąk, więc generalnie należał do tych urokliwych. Problemem jedynie stała się odległość, bo Tomasz utrzymywał, że to mają być jakieś dwa kilometry, ale gdy zrobiliśmy ich nieco więcej, a upał zaczynał dawać się nam we znaki, postanowiliśmy wrócić i podjechać samochodem. To też nie do końca nam wyszło, bo w pewnym momencie wjechaliśmy na jakąś polankę i tutaj droga się urwała, a google maps nam pokazywało, że w ogóle złym miejscu jesteśmy, więc musieliśmy przyznać się do porażki i porzucić poszukiwania. Pogoda jednak nie sprzyjała aż tak długim wędrówkom. Może innym razem tam wrócimy. ;)


       Strasznie długo zwlekałam z wycieczką do Lanckorony, co jak się okazało, było błędem, bowiem jest to naprawdę bardzo ładne miejsce. Niezwykle spokojne, takie sielskie, idealne na niedzielne spacery. Do tego piękne ruiny, do których mam ogromną słabość od dziecka, odkąd rodzice obwozili mnie po Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i szlaku Orlich Gniazd, o którym pewnie też kiedyś napiszę. A na razie wracam do oglądania meczu Anglia-Urugwaj, a później do nauki. Trzymajcie się ciepło, bo ponoć idzie ochłodzenie. W sam raz na długi weekend. ;)


~~Madusia.


42 komentarze:

  1. Pojechałabym gdzieś :( :O
    Ja meczy nie oglądam , tak jakoś nie lubie. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam chce! :D
    I jeszcze tak fajnie to wszystko opisałaś :))

    http://fashionistka17.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie,jest tam pięknie!

    someflins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna spódniczka, też bym sobie gdzieś pojechała, w końcu tak mało czasu zostało do wakacji! Świetne zdjęcia c:
    W wolnej chwili zapraszam do mnie --> http://krowokwiat.blogspot.com/
    Jeżeli ci się spodoba to może skomentujesz/zaobserwujesz i zostaniesz na dłużej? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekne miejsce :))

    http://eye-shadoow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja całe szczęście mam już koniec roku, choć te wakacje mają być dla mnie wyjątkowo pracowite - już za rok matura...
    Mundialem nie interesuję się w ogóle. Jak dla mnie to zupełna strata czasu. Jeszcze te 2 lata temu jak było Euro2012 to oglądałam, ale teraz szkoda mi na to wszystko czasu, którego i tak ciągle mi brakuje:(

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj wiem co to przeprowadzka:) Jakieś 4 miesiące temu sama takiej doświadczałam:) Dodatkowo to też moje pierwsze wspólne mieszkanie z moim narzeczonym:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne zdjęcia! Ładnie piszesz, w sensie, ciekawie. Bardzo podoba mi się Twój blog.
    Pozdrawiam! http://ldlsasforever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Powodzenia w nowym domu ;)
    http://donutworry2.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Śliczne zdjęcia.
    Mam nadzieję, że Tobie również uda się prowadzić zdrowy tryb życia. :D
    anka-ania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Też mam teraz ciężko ,same egzaminy juz chcę być po wszystkim i mieć wakacje! :)
    Zapraszam do siebie :)
    zymna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. To prawda - czerwiec w tym roku jest niezwykle intensywny. Mnie również męczy jeszcze sesja pomimo to, że jak na razie wszytsko zdane w pierwszych terminach. Dużo Ci jeszcze zostało? :)
    Co do tego miasteczka to jest śliczne na zdjęciach, coś mi przypomina, ale jakoś nie mogę sobie przypomnieć, co konkretnie. Aż żałuję, że dzieli mnie prawie 200km, no ale może przez wakacje uda się tam wybrać.
    Pozdrawiam Kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne zdjęcia. Miejscowość robi wrażenie naprawdę spokojne i sielskiej. Nikomu tam się nigdzie nie spieszy. Nie wiem czy to przez wspomniane wyżej Zielone Świątki czy po prostu tak tam jest. :)

    Powodzenia na egzaminach! :)

    http://geocachingpomojemu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. ja też się zdziwiłam, że tyle roboty będę miała w czerwcu ale cóz... teraz w wakacje trochę odpocznę!


    fashionable-sophie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne to miasteczko *.* Ma taki niezwykły klimat ;)
    Ehh masz racje Portugalia nie radzi sobie za dobrze;/ Ale i tak jej kibicuję :3
    Pozdrawiam ~ Mój blog - kliik! ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Na pocztaku myslalam ze ta miejscowosc jest w Niemczech nie wiem nawet dlaczego. Widać ze Polska ma się czym chwalic. Piękne miasto. Nigdy tam nie bylam ale chetnie bym pojechała. Super zdjecia

    http://feelingsdonotplay.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne miasto, z chęcią bym je odwiedziła :))
    pozdrawiam cieplutko :**
    http://normalnyblognienormalnejnastolatki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne miejsce,ładnie byłaś ubrana.Podoba mi się bardzo twoja spódnica :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny strój. :)

    kumiiblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękne zdjęcia <3
    Zapraszam: http://babi-bloog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Miasteczko śliczne! Jestem na twoim blogu pierwszy raz, ale na pewno wrócę, bo bardzo przyjemnie się czyta.
    Zapraszam idacz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Polacy mają to do siebie, że rzadko kiedy doceniają to, co jest u nas i wyjeżdżają za granicę... a Ty pokazujesz, jak pięknie może być u Nas. Zazdroszczę takiej podróży. Sama chętnie wybrałabym się w podróż po najurokliwszych miejscach w Polsce :)
    http://misskittystory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. tez bym gdzieś pojechała odetchnąć i się zrelaksować :)
    www.allex096.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń


  24. ja bym chętnie pojechała do NY dla relaksu :D


    fashionable-sophie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. śliczne zdjęcia :)

    Bardzo ważny post, dodasz komentarz?

    http://malinkaxpp.blogspot.com/2014/06/po-zycie-bez-raka.html

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo ładne zdjęcia ;)

    http://patrz-w-gore.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo fajne zdjęcia :D Masz talent do takiego pisania :)

    Zapraszam --> http://moje-sprawy-codzienne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. świetny blog :) podoba mi się tutaj :) buziaki

    http://monmondeefou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Uwielbiam takie wycieczki! Strasznie rozciągnął Ci się nagłówek. ;)
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Lanckorona to naprawdę fajne, i ładne, barwne miasteczko :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Czytałam kiedyś o tym miasteczku, może kiedyś uda mi się tam wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo ładne to miasteczko, nie słyszałam wcześniej o nim ;-)
    +mogłabyś poklikać u mnie w najnowszym poście w linki? Będę bardzo wdzięczna, w zamian umieszcze twojego bloga na liście polecanych w kolejnej notce, daj znać u mnie w komentarzu! :)

    http://voanni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Nigdy nie słyszałam o tym miasteczku! ^^

    OdpowiedzUsuń
  34. Pięknie tam jest :)) Obserwuję i liczę na rewanż :)

    ps zerknij do mnie SHINY GARAGE czeka http://maadeleinefashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Aż podróżować się zachciało :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Nawet nie wiedziałam, że istnieje takie miasteczko :O
    Ale widać, że ładnie tam jest :3
    Mam nadzieję, że kiedyś je odwiedzę.

    http://kiokuwomegurasete.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  37. Co studiujesz;) ?
    ja nie mogę uwierzyć, że już po sesji... dziwnie się czuję, że już nic nie trzeba robić, tak bardzo się przyzwyczaiłam :D

    http://aniapiotrowicz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. Oj tak. Lanckorona jest jedną z wielu miejscowości, które musimy jeszcze odwiedzić w Polsce. Przepięknie tam jest.
    Nie mogę się doczekać, gdy zobaczę ją na własne oczy.

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie znam tego miasteczka. Nigdy tam nie byłam.
    Faktycznie rynek prezentuje się dostojnie. :)

    Pozdrawiam,
    Birginsen.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. :)
Jeśli możesz, zostaw adres, będzie łatwiej mi się odwdzięczyć. :)
I nie pisz obs za obs, jeśli chcesz- zaobserwuj. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...