niedziela, 10 sierpnia 2014

Jak dobrze nam zdobywać góry: Radziejowa & Wysoka.

    Świętowaliśmy wczoraj z Tomaszem jedenaście miesięcy bycia razem i stwierdziliśmy, że romantyczne kolacje, kino czy spacery wieczorową porą nad Wisłą są przereklamowane, więc postanowiliśmy z tej okazji wybrać się w góry. Z racji tego, że tydzień temu szalenie wkręciła nam się Korona Gór Polskich, stwierdziliśmy, że znowu weźmiemy jakąś górę z listy. Pogoda na sobotę zapowiadała się świetna, więc zaplanowaliśmy nieco dłuższy spacer i nie jeden, lecz dwa szczyty- Radziejowa (najwyższe wzniesienie Beskidu Sądeckiego- 1262 m.n.p.m.) oraz Wysoka (najwyższe wzniesienie Pienin- 1050 m.n.p.m.), jeśli tylko damy radę. Było trudno, ale po kilku naprawdę długich godzinach- daliśmy radę. :) Sami zobaczcie. :)

dumne miny na drugim szczycie. :)
      

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Jak dobrze nam zdobywać góry: Mogielica.


       Kraków, poniedziałek, godziny popołudniowe. Za oknem od kilkudziesięciu minut szaleje burza, deszcz rzęsisty wybija na dachu radosną melodię, a ja uśmiecham się na samo wspomnienie wczorajszego dnia. :) Wycieczka do Słowackiego Raju stała się pewnego rodzaju punktem zwrotnym, ponieważ tak nam się spodobało zdobywanie gór, że w niedzielę po raz kolejny w nie wyruszyliśmy. I chociaż pierwotnym celem była Barania Góra, to w sobotę zmieniliśmy zdanie i postanowiliśmy zapoznać się bliżej z Beskidem Wyspowym, a dokładniej z jego najwyższym szczytem- Mogielicą. :)


  

piątek, 25 lipca 2014

Sentymentalnie: rocznica & The Tall Ships Races 2013 cz.I.

       Dzisiaj notka bardzo sentymentalna, bo i powód jest zacny- rocznica założenia bloga. Wszystko zaczęło się od pomysłu wyprawy na Tall Ships' Races, którą miałam opisać właśnie na tym blogu, ale nie do końca mi to wyszło. W sumie- wcale mi to nie wyszło, bo właściwie niewiele na ten temat napisałam. ;) A że przygoda była pierwszorzędna, to warto o niej opowiedzieć. :) Zanim jednak zacznę, chciałabym podziękować wszystkim za obecność, za rosnącą liczbę wyświetleń i obserwatorów, za coraz więcej pozytywnych komentarzy, które sprawiają, że to pisanie ma sens. Dziękuję i zapraszam. ;*


poniedziałek, 14 lipca 2014

Niedziela w Raju. :)

       Wakacje to taki niezwykły czas, gdy nie do końca da się postępować zgodnie z planem. I chociaż teraz powinna pojawić się notka opowiadająca o Sienie, to zamiast niej, przychodzę z opowieścią o spontanicznym wyjeździe do naszych południowych sąsiadów- tych, po drugiej stronie Tatr. Marudziłam ostatnio Tomaszowi, że chciałabym pochodzić wreszcie po górach, bo poza zeszłorocznym wypadem na Babią, jakoś tak nigdy po drodze nam w tamte rejony nie było. Kiedy więc Tomasz w czwartek zaproponował, że może na Słowację pojedziemy, bo czytał ostatnio o fantastycznym szlakach w Słowackim Raju, to postanowiłam kuć żelazo póki gorące i cały wypad zorganizować już w najbliższy weekend. Początkowo planowaliśmy pojechać tam tylko w sobotę, żeby w niedzielę spokojnie odpoczywać, ale pięć prognoz pogody dobitnie nam pokazało, że jednak niedziela jest zdecydowanie lepszym dniem na taką eskapadę. Nie kłóciliśmy się z nimi, tylko zarezerwowaliśmy pokoik w miasteczku położonym kilkanaście kilometrów od naszego punktu docelowego, żeby móc spokojnie się przespać i obejrzeć mecz o trzecie miejsce na Mundialu, a w niedzielny poranek ruszyć na spotkanie przygody. :)


poniedziałek, 7 lipca 2014

Wakacyjny luz- nietypowy post. :)

       Długo się zastanawiałam nad napisaniem takiej notki, bowiem nie są one za bardzo w moim stylu. Jednakże stwierdziłam, że skoro mamy wakacje, to można nieco się rozluźnić i zamiast kolejnej notki podróżniczej, napisać taką nieco swobodniejszą. A że ostatnio wśród komentarzy pojawiła się jedna z blogowych zabaw, zwana LBA czyli Liebster Blog Award, otrzymywana przez innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę", więc postanowiłam odpowiedzieć na zadane jedenaście pytań.;p Przyznaję szczerze, zawsze mnie to bawiło, dalej mnie to śmieszy, więc pośmiejcie się ze mną. ;p


środa, 2 lipca 2014

Włoskie opowieści: w klimacie Assassin's Creed.

       Zaczęły się wakacje i oczywiście pogoda musiała się popsuć, od kilku dni jest po prostu zimno i pada deszcz. Nie, żebym miała jakieś szczególne plany do zrealizowania na zewnątrz, wprost przeciwnie- powinnam siedzieć i rozpakowywać swoje rzeczy, ale zdecydowanie bardziej wolałabym, żeby świeciło słońce, a nie ciągle ten deszcz uderzał w dach. Uroki mieszkania na poddaszu. ;)
       W ramach poprawy nastroju i wprowadzenia się w klimat nieco bardziej wakacyjny, powracam do słonecznej Italii, chociaż w dzisiejszym poście za wiele słońca nie będzie. Ale i tak będzie ładniej niż obecnie w Krakowie. :)

  

sobota, 28 czerwca 2014

X Małopolski Piknik Lotniczy.

       Nareszcie! Sesja się skończyła, egzaminy pozytywnie pozaliczane, przeprowadzka do nowego mieszkania już też za mną, aczkolwiek ciągle na walizkach i kartonach jesteśmy, bo nikt nie ma siły tego wszystkiego rozpakować. I zamiast w pierwszą wolną sobotę się za to zabrać, to z samego rana zapakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy do Muzeum Lotnictwa Polskiego, na którego to terenie odbywa się, dziesiąty już, Małopolski Piknik Lotniczy. Dla mnie jednak była to pierwsza taka wizyta i byłam pod ogromnym wrażeniem. Nadal w sumie jestem. :)


            

czwartek, 19 czerwca 2014

Chwila wytchnienia- niedziela w Lanckoronie.

       Szalenie męczący jest tegoroczny czerwiec. Do letniej sesji, będącej samą w sobie problemem, bo kto normalny ma ochotę uczyć się, gdy taka piękna pogoda za oknem panuje, w tym roku doszedł jeszcze mundial (a ja jako wielka fanka sportu wszelakiego nie odrywam się od telewizora czy laptoka, oglądając wszystko z zapartym tchem, poza tym jest to dobra wymówka, żeby się nie uczyć) i przeprowadzka, bo razem z Tomkiem szukaliśmy naszego pierwszego wspólnego mieszkania. Póki co, wszystko idzie dobrze, bo i jakoś egzaminy się zdają i nawet mieszkanie się całkiem przyjemne znalazło, tylko moja kochana Portugalia średnio bardzo sobie radzi (i to jest wyjątkowo delikatne określenie na ich grę przeciwko Niemcom). Ale wszystko to zabiera strasznie dużo czasu i już niewiele go pozostaje na odpoczynek czy jakieś wyjazdy w cieplejsze weekendy. Jednak dwie niedziele temu udało nam się wybrać do przeuroczego miasteczka, o którym wiele słyszałam i które chciałam odwiedzić już od kilku lat- a mianowicie do Lanckorony. :)


       
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...