piątek, 11 listopada 2016

Magiczna Polska: Kolorowe Jeziorka. :)

       Jedenasty listopada to data, którą w naszym kraju powinien znać każdy. Sama poznałam jej znaczenie w szkole podstawowej, gdzie zwrot, że nasza ojczyzna odzyskała niepodległość po 123 latach zrobił na mnie tak wielkie wrażenie, iż od tamtej pory historia stała się moją pasją. Z czasem rozszerzyłam swoje zainteresowania poza historię naszego kraju, chociaż zawsze jest mi ona bliska. Podobnie było z podróżami - najpierw zaczynałam od tych najbliższych mi kierunków, stopniowo powiększając zasięg moich wyjazdów. I chociaż ostatnio ukochałam szczególnie mocno południe naszego kontynentu, to jednak nadal uważam, że i u nas jest mnóstwo przepięknych miejsc, które warto zobaczyć. I właśnie o takim jednym dzisiaj chciałam napisać, bo uważam, że jest stosunkowo mało znane. Napisałam "stosunkowo", bo sama dowiedziałam się o nim czytając blogi podróżnicze, zaś większość moich znajomych nie miała pojęcia o jego istnieniu, ale tam na miejscu panuje spory tłok, co zupełnie mnie też nie dziwi. Jest tu naprawdę uroczo. I w myśl powiedzenia "cudze chwalicie, swego nie znacie" zapraszam Was dzisiaj na wyprawę w Rudawy Janowickie, gdzie znajdują się Kolorowe Jeziorka. :)


   Kolorowe Jeziorka leżą w powiecie kamiennogórskim w gminie Marciszów, we wsi Wieściszowice, na terenie Rudawskiego Parku Krajobrazowego. Najłatwiej dojechać, skręcając z drogi wojewódzkiej 328 na Janowice Wielkie, następnie trzeba skręcić w lewo, w kierunku miejscowości Wieściszowice. Dojazd jest dość prosty, bowiem wszędzie ustawione są tabliczki kierujące nas do tego miejsca. Myśmy jechali tam z Jeleniej Góry, gdzie zajechaliśmy na szybki obiad po zdobyciu Śnieżki. Bardzo zależało mi, żeby tutaj dotrzeć, dlatego mimo zmęczenia, zdecydowaliśmy się zatrzymać jeszcze tutaj na krótki spacer, który wcale nie był taki krótki jak się spodziewaliśmy. Ale tak to bywa, gdy się nie ma już siły na czytanie mapy. ;) Przed samym wejściem do Parku Krajobrazowego znajduje się wielki parking, gdzie do biletu parkingowego dodają mapkę całego terenu. I właśnie na nią spojrzeć nam się nie chciało, tylko szybciutko ruszyliśmy przed siebie. ;)


      Niemalże od razu po wejściu do Parku znajduje się pierwsze jeziorko - Żółte. Jednakże w oczy rzucała się przede wszystkim jaskinia, a nie jeziorko. Jak się bowiem okazało, Żółtemu Jeziorku zdarza się okresowo wysychać i to właśnie był ten okres. ;p Chociaż nie, przepraszam, coś tam z niego zostało, co doskonale widać na zdjęciu. ;) Nie okazywaliśmy jednak rozczarowania, bo przecież jeszcze trzy przed nami, a poza tym fajna jaskinia tutaj była. ;)

Żółte Jeziorko. <3

         Kilkanaście kroków dalej znajdowało się jeziorko, które w pełni nas usatysfakcjonowało - Purpurowe. Najbardziej podobało mi się, że można było je doskonale zobaczyć zarówno z góry (którędy wiódł szlak do następnych jeziorek) jak i z dołu, bowiem dało się do niego zejść, obejść je i w ogóle och i ach. ;) Tutaj też spędziliśmy najwięcej czasu, bo i też niezwykle spokojnie było, mimo iż powyżej akurat znajdowała się knajpa okupowana przez rodziny z dziećmi. ;)


       Spore wrażenie robiły też na mnie odbicia w tej czerwonawej wodzie i szalenie sporo zdjęć właśnie z nimi w roli głównej tutaj powstało. Jak widać na powyższych zdjęciach, wdrapaliśmy się też na skarpę znajdującą się nad jeziorkiem i kawałek nawet szliśmy nią dalej, ale po kilku chwilach okazało się, że jednak nie ma tutaj żadnego innego wyjścia, poza tym, którym wchodziliśmy i musieliśmy zawracać. A każdy kolejny metr w nogach zaczynaliśmy odczuwać coraz bardziej, biorąc pod uwagę fakt, że wcześniej zdobyliśmy Śnieżkę i co najmniej dwadzieścia kilometrów już mieliśmy za sobą. ;)


          Po wygramoleniu się na górę, ruszyliśmy (znów w górę) w kierunku następnego jeziorka. Spodziewaliśmy się, że są mniej więcej usytuowane w podobnej odległości od siebie, więc bardzo smutno nam się zrobiło, gdy wreszcie spojrzeliśmy na mapę i okazało się, że do kolejnego jest osiemset metrów. Prawie kilometr! I to głównie pod górę. Oj, bolały już nogi, bolały, a Tomasz przeszedł na swój tryb marudzenia ze zmęczenia, co powodowało, że tym bardziej miałam dość, ale przecież się nie przyznam bo to był mój pomysł. Dzielnie więc tuptałam, roztaczając przed nim perspektywę czekających nas przepięknych widoków. I pod tym względem Szmaragdowe Jeziorko nas nie rozczarowało, bo prezentowało się naprawdę fantastycznie. Nieco gorzej było jednak z atmosferą, bo tutaj biegało mnóstwo dzieciaków (i w tym momencie przypomniał mi się wpis na Wikipedii odradzający rodzinnych spacerów ;p), dodajmy baaaardzo głośnych dzieciaków. ;)


          Obeszliśmy jeziorko niemalże dookoła i ruszyliśmy (znów w górę!) lasem prosto do następnego. Tutaj już wiedzieliśmy, że czeka nas kilometrowy spacer (ale co to przecież jest zaledwie kilometr), więc szliśmy po prostu przed siebie. Najpierw lasem, później ubitą drogą pomiędzy łąkami. I nigdzie jeziorka, żadnych znaków (a do tej pory pod tym względem wszystko było świetnie przygotowane), nawet zastanawialiśmy się, czy gdzieś go nie minęliśmy. Ale nie, wreszcie pojawiła się strzałka, że trzeba skręcić w las. Posłusznie skręciliśmy i naszym oczom ukazało się wielkie nic. ;p Dziura w ziemi i jedynie tablica informacyjna, która potwierdziła, że tak, tutaj bywa jeziorko. Ale częściej go nie ma niż jest. ;p Naszą rozmowę po odkryciu tego faktu lepiej zachować w tajemnicy. ;p Wracając Tomasz stwierdził, że on koniecznie musi sprawdzić ile jest do tego jeziorka, bo na pewno nie kilometr, tylko więcej. Faktycznie, szliśmy dość długo, ale okazało się, że to po prostu nasze zmęczenie, bo droga powrotna wyniosła niemalże dokładnie tysiąc metrów. ;p

tu byłem - zielony stawek. ;p

         Powrót na parking był już dla nas prawdziwym wyzwaniem, bo nogi wchodziły nam tam gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę. ;p Dawno nie byłam taka zmęczona i głównie przez to nie zachwycałam się tym miejscem tak bardzo jak chciałam. Z drugiej strony, trochę smutno, że zamiast czterech jeziorek, zobaczyliśmy dwa pełne, jedną kałużę i dziurę w ziemi. ;) Niemniej, nawet te dwa robiły wrażenie, szczególnie Purpurowe przypadło mi do gustu, chociaż Szmaragdowe też było niczego sobie. Wracając spotykaliśmy dzielną pannę młodą, która w całym ślubnym rynsztunku wchodziła pod górę. Widać było, że to popularne miejsce na ślubne sesje, bo minęliśmy co najmniej trzy różne ekipy. ;)


            Podsumowując, Kolorowe Jeziorka w Rudawach Janowickich to miejsce, które naprawdę warto zobaczyć, tylko najlepiej dowiedzieć się przed wejściem od ekipy obsługującej parking, czy wszystkie jeziorka są. ;) Bo trochę bez sensu drałować kilometr w jedną stronę, żeby na koniec zobaczyć dziurę w ziemi. A tak, gdyby człowiek się zapytał wcześniej, to by nie był taki rozczarowany i w pełni docenił piękno i wyjątkowość tego miejsca. ;) Ale polecam sprawdzić je samemu! :))


~~Madusia.

32 komentarze:

  1. Interesujące miejsce, nie słyszałam o nim wcześniej. Dodaje do listy miejsc do odwiedzenia ;)!

    OdpowiedzUsuń
  2. Madusiu,
    cudowna relacja. Oglądałam to miejsce na kilku blogach. Mam je zapisane w Notesiku Marzeń. Może kiedyś tam dotrę.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie, podejrzewam, że na Twoich zdjęciach będzie się prezentowało to miejsce jeszcze piękniej. :)

      Usuń
  3. Bardzo interesujący post przekonałaś mnie do odwiedzenia tego miejsca:D Piękne zdjęcia , sama chciałabym tak przerabiać. Pozdrawiam ciepluuutko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czego to się człowiek z netu nie dowie!
    Przepiękne widoki, cudna okolica. Mam nadzieję, ze kiedyś będę w pobliżu. Wtedy na pewno odwiedzę.

    A tak na marginesie, gratuluję magistra :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuję! było ciężko, ale się udało wreszcie! :) i polecam, w rzeczywistości się sto razy piękniej. :)

      Usuń
  5. Aaa, jeszcze jedno. Tu jednak poprosiłabym o maila, najlepiej na mój adres kontaktowy ze strony.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia, uwielbiam tego typu wycieczki ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zniewalające zdjęcia ! A bardziej podziwiam odwagę. Mi także marzą się wycieczki, zwiedzanie i cała ta reszta, ale brak odwagi jestem raczej typem " domownika " i strach bierze górę ;c

    Zachęcam czasem do odwiedzin !
    http://oczamimlodejtesterki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Malownicze widoki, chętnie bym tam pojechała ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow! Beautiful photos!
    Would you like to follow each other? Follow me in blog and in Google+ and I'll follow you back!
    www.recklessdiary.ru

    OdpowiedzUsuń
  10. nawet nie wiedziałam że coś takiego jest:D cudnei tam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne miejsce! Co do pilniczka:D Sprawdza się:D:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam podobnie, uwielbiam południe Europy, ale naszym krajem również jestem zachwycona:)
    W tym miejscu jeszcze nie byłam, ale trzeba będzie koniecznie to nadrobić, bo pięknie tam:)
    ps. już myślałam, że tylko mnie rozwrzeszczane dzieci i wychowujący je bezstresowo rodzice irytują - delikatnie mówiąc;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj nie tylko Ciebie, my często jak słyszymy, że są gdzieś dzieci, to nawet się nie zbliżamy i szybciutko zmykamy gdzieś indziej. ;)

      Usuń
  13. Bardzo mało podróżuję po Polsce więc nie mam pojęcia o takich pięknych miejscach. Dobrze, że chociaż u ciebie można je pooglądać! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne miejsce ♥

    http://roseaud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. przepiekne zdjecie, nie sadzilam, ze takie cudenka sa u nas w Polsce- co za niespodzianka!

    co powiesz na wspólną obs? ja już i to z ogromną chęcią!
    http://justemsi.blogspot.com/ odwdzięczam się za obserwację

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ładnie się prezentują :) Turkusowe czy szmaragdowe to już widziałam gdzie indziej, więc to czerwone wygląda najbardziej intrygująco. Będzie się trzeba tam kiedyś wybrać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czerwone jest świetne, chociaż tak - turkusowe (czy jak to tam jeszcze się zwie) jest zdecydowanie popularniejsze. ;)

      Usuń
  17. Nie wiedziałam, że takie miejsce istnieje!

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeśli pamięć mnie nie myli to widziałam część z tych jeziorek.
    Mam nawet gdzieś zdjęcia.
    Muszę koniecznie je odkopać i zobaczyć czy dobrze skojarzyłam :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne miejsce , mam nadzieję, że kiedyś będę mogła je zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowne i urokliwe miejsce nie wiedzialam o jego istnieniu serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurcze, szkoda, że nie wiedzieliśmy o nich wcześniej, jak byliśmy w pobliżu Jeleniej Góry. Ale co się odwlecze to nie uciecze :))

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudowne miejsce :)
    http://malwinabeczek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ojej, ale tam pięknie i niepowtarzalne widoki, Polska jest pięknym krajem :)

    OdpowiedzUsuń
  24. W Polsce jest wiele przepięknych miejsc.
    Jednak już chyba mam to po mojej Mamie. Od małego jeździmy tylko za granicę, w Polsce jak już to tylko na weekend.
    Co do miejsca w którym byłaś- jest cudowne, naprawdę!
    Pozdrawiam♥

    http://kammage12.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. :)
Jeśli możesz, zostaw adres, będzie łatwiej mi się odwdzięczyć. :)
I nie pisz obs za obs, jeśli chcesz- zaobserwuj. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...