czwartek, 5 lutego 2015

Włoskie opowieści: niedoceniane Bergamo wieczorową porą. :)

       Szalony czas ostatnio jest. Odkąd wróciliśmy z Włoch ciągle coś się dzieje, egzaminy, ważne mecze, które koniecznie trzeba obejrzeć i nieistotne, że kończą się koło piątej rano w poniedziałek (czytaj Super Bowl) i cały zamotany ostatni tydzień. I dodatkowo konkurs na Blog Roku 2014, gdzie się zgłosiłam i mam od dwóch dni fantastyczną zabawę z produkowaniem obrazków zachęcających do głosowania z moimi świnkami w roli głównej (więcej tutaj i tutaj). Przez to wszystko nieco opuściłam się z pisaniem, ale już grzecznie nadrabiam zaległości i zapraszam Was wszystkich dzisiaj do przeuroczego włoskiego Bergamo, będącego najbardziej niedocenianym chyba miastem tego kraju. Większość przylatuje tylko na lotnisko i szybko myk myk do Mediolanu, a w odległości 10-15 minut autobusem mieści się naprawdę fantastyczne miejsce. Polecam zatrzymać się tam chociażby na jeden dzień. Warto. :)



      Aż trudno mi uwierzyć, że raptem dwa tygodnie temu spacerowaliśmy po wąskich uliczkach Bergamo. Kraków żegnał nas wtedy deszczem i temperaturą około zera, więc niecierpliwie wyglądałam słońca i cieplejszych klimatów. Co prawda, prognozy pogody nie były zbyt zachwycające i we Włoszech miało być podobnie, na szczęście jednak tym razem się myliły. ;) Chociaż w ciągu pierwszego dnia słońce widziałam dwa razy- w trakcie lotu i wieczorem, gdy zbliżało się ku zachodowi. ;) Ale i tak było pięknie. :) Zaczęło się już w powietrzu, bo gdy tylko opuściliśmy granice naszego kraju rozpogodziło się i można było podziwiać ośnieżone szczyty Alp. 



       Włochy przywitały nas leciutką mżawką, która skończyła się, zanim opuściliśmy terminal lotniska. Znaleźliśmy jeszcze informację turystyczną, żeby się dowiedzieć, gdzie można nabyć bilety na autobus i przy okazji wziąć jakieś mapy, bo był to pierwszy wyjazd,  na który się nie zaopatrzyliśmy w żadne przewodniki. Pani w informacji była zaskoczona, że potrzebujemy biletów do Bergamo, a nie do Mediolanu i upewniała się ze trzy razy czy aby na pewno wiemy jakie chcemy kupić. ;) Z autobusem nie było żadnego problemu, akurat odjeżdżał (kursują co 20 minut) i wysadził nas pod dworcem kolejowym w Bergamo. Było nam to bardzo na rękę, bo nasz nocleg mieścił się trzy minuty od niego, więc wszędzie było blisko. Zostawiliśmy rzeczy w pokoju, zjedliśmy szybko kanapeczki i ruszyliśmy przed siebie. :)

na lotnisku w Bergamo.

      Wiedzieliśmy, że Bergamo składa się jakby z dwóch części- z górnego i dolnego miasta. Nas ciągnęło przede wszystkim do górnego, bo na horyzoncie majaczyły zachęcająco różne wieże widokowe, na które koniecznie chcieliśmy wejść. Taka włoska tradycja się w nas zakorzeniła po pobycie w Toskanii. ;) Wg mapy wiodła nas tam prosta droga, ale oczywiście nie mogliśmy zauważyć wejścia i postanowiliśmy wjechać tam kolejką. I przyznam się, że dopiero teraz rozszyfrowałam gdzie nas ta kolejka wysadziła, bo następnego dnia, w blasku słońca, wszystko wyglądało inaczej. ;)

nawet budynek sądu robił wrażenie.
widok na górne miasto.
Piazza Mercato Delle Scarpe- tutaj wysiada się z kolejki. :)

        Z Piazza Mercato ruszyliśmy w lewo w górę i jak się okazało po kilku chwilach, trafiliśmy na Piazza Duomo. Od razu spojrzeliśmy tęsknym wzrokiem na Wieżę Miejską i nie zastanawiając się ani chwili, ruszyliśmy prosto do niej. Zależało nam bardzo na czasie, bo jednak zbliżała się pora zachodu słońca, a chcieliśmy jednak coś z niej zobaczyć. ;) Dodatkowym plusem był fakt, że pan sprzedający bilety pochodził z Polski i uciął z nami krótką rozmowę, zaznaczając nam przy okazji miejsca, które koniecznie poleca nam zobaczyć w Bergamo. Głównie dzięki niemu i jego rekomendacjom zostaliśmy w nim kilka godzin dłużej. ;)

wąskie uliczki.
Wieża Miejska.


      Zdecydowanie opłacało się na nią wejść, miasto w blasku zachodzącego słońca robiło wrażenie. Bergamo ma dodatkowo niesamowite położenie, z jednej strony jest płasko jak stół, zaś z drugiej widać niemalże na wyciągnięcie dłoni ośnieżone szczyty gór. Świetne wrażenie to sprawia, co podkreślały jeszcze mgły rozciągające się w dolinach. :)


       Niestety, nie mogliśmy zbyt długo tkwić na wieży, bowiem robiło się coraz chłodniej, a myśmy aż tak mocno opatuleni nie byli, żeby móc dzielnie stawiać opór podmuchom chłodnego wiatru. Na dole jednak było nieco lepiej i postanowiliśmy jeszcze nie wracać do siebie, tylko przespacerować się ciut więcej. Tuż obok wieży znajduje się katedra św. Aleksandra (który został umieszczony na samym jej szczycie), jednak większe wrażenie robi bazylika Santa Maria Maggiore, głównie dzięki typowo włoskiej fasadzie. Obok niej znajduje się kaplica, a kilkanaście metrów dalej baptysterium. Mnie najbardziej podobał się Portal Czerwonych Lwów będący wejściem do bazyliki, przy którym stoję na pierwszym zdjęciu. Lwy to zdecydowanie moja bajka, taki mam znak zodiaku i pewnie dlatego bardzo je lubię. :)

widok na bazylikę z wieży ratuszowej.
po lewej stronie portal czerwonych lwów, po prawej kaplica.
portal z bliska.
baptysterium.
katedra- prawda, że robi mniejsze wrażenie?
na górze katedry- św. Aleksander męczennik, patron miasta.
wieża miejsca oświetlona promieniami zachodzącego słońca.

        Ponieważ słońce coraz bardziej chyliło się ku zachodowi, ruszyliśmy jeszcze na jedną z największych atrakcji Bergamo, jaką są weneckie mury obronne z XVI wieku. Spacer po nich należy ponoć do bardzo romantycznych, chociaż ten fakt doceniliśmy dopiero następnego dnia. ;) Ale trzeba przyznać, że pomysł z ich budową mieli niezły, bowiem przed nimi jest tak szalenie płasko, że doskonale byłoby widać zbliżających się najeźdźców. ;) Obecnie można podziwiać rozlane miasto i tysiące migoczących światełek. Przynajmniej wieczorem. ;)


      Spacerując wzdłuż nich znaleźliśmy wreszcie bramę, którą planowaliśmy się tutaj dostać, więc postanowiliśmy nią wrócić na dół, żeby już na następny dzień wiedzieć, którędy iść. Trzeba przyznać, że powrót tą ścieżką dostarczył nam wielu atrakcji, bowiem wyglądał chwilami jak wymarzona sceneria z horroru i obawiałam się, że ktoś gdzieś w końcu na nas wyskoczy. ;) Na szczęście nikt nie czyhał tam z nożem czy siekierą i bezpiecznie wróciliśmy do pokoju, zahaczając po drodze o piekarnię, w której pierwszy raz spotkaliśmy się z pizzą sprzedawaną na kilogramy i krojoną na małe kawałeczki, aby można ją było od razu zjeść. Aż dziwne, że wcześniej nie wpadliśmy na takie miejsce, bo to naprawdę świetny pomysł. A i pizza wspaniała. <3

Brama Świętego Jakuba.
ścieżka jak z horroru. ;)
pizza w kawałeczkach. <3

       I chociaż mieliśmy niewiele czasu tego pierwszego dnia, to kilka rzeczy udało nam się zobaczyć. Większość jednak zostawiliśmy na następny dzień i o tym będzie następna opowieść. :) A teraz jeszcze przypominam i zachęcam do głosowania (koszt smsa 1,23 zł.). I dziękuję. ;*



~~Madusia.

37 komentarzy:

  1. Jak zwykle piękne zdjęcia:) Chciałbym też kiedyś odwiedzić Bergamo. Trzymam kciuki za wygraną w konkursie. Szkoda, że nie można 2 razy głosować z tego samego numeru...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na tego samego bloga nie można, ale na kilka różnych z tego samego można. ;) tak nieco uczciwiej jest. ;)

      Usuń
  2. Wow! Super zdjęcia ;) Trzymam za Ciebie kciuki.;)

    www.dehumanizacjaaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. prześlicznie tam jest

    zapraszam do mnie : http://laninatosia.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  4. Beautiful pictures!
    Kindly follow back
    http://dimplekhadi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie tam! Powodzenia w konkursie! :)
    Iii, ale mi smaka na pizzę narobiłaś :-) Jutro koniecznie muszę zrobić.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia :)
    Jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic tylko polować na tanie bilety i planować weekendowy wypad. Po zdjęciach widać , że zdecydowanie warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie warto. ;) chociaż najlepsze będzie dopiero w kolejnej notce, bo w pełnym słońcu wygląda to jeszcze lepiej. sama się nie mogę doczekać jej pisania. ;)

      Usuń
  8. Włochy moja miłość! W przyszłym tygodniu padło na Wenecję:) cieszę się jak głupia:)

    co do misterów faktycznie większość jakaś taka mizerna, nasz Polak dobrze wypada, ale zdjęcia nie oddają wszystkiego. Na oficjalnym profilu wrzucają foty, filmy etc i dlatego po dłuższej obserwacji można mieć faworytów;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wenecji zazdroszczę, tam jeszcze nie byłam, ale to zdecydowanie jest jedno z tych miejsc, gdzie muszę być. ;)

      Usuń
  9. Bardzo klimatycznie ! Uwielbiam włoski klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  10. super :))

    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :)
    Anru

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post :)

    http://aniamojepasje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie tam jest, włoskie miasta są niesamowite! Trzymam kciuki za Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  13. jak zwykle zwiedzasz ładne miejsca :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne zdjęcia, podoba mi się tam. :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj zazdroszczę takich widoków! Nigdy nie byłam we Włoszech, pięknie tam :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. I tradycyjne zdjecia mnie urzekły :)
    Aż sie rozmarzyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak się cieszę, że mieliście taką cudowną pogodę.
    Dzięki Tobie wróciły moje wrześniowe wspomnienia.
    Mam nadzieję i szczerze Wam życzę, że znajdziecie się w pierwszej trójce.
    Trzymam kciuki. Wysłałam sms-sa.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaraziłaś mnie tym Bergamo. Wpisuję w moje tegoroczne plany - może się uda.
    Pozdrawiam.
    Kris

    OdpowiedzUsuń
  19. Yes, I follow you on gfc #179, follow back?

    http://www.itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Magiczne zdjęcia, chciałabym zobaczyć to miasto na własne oczy :) Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się wyjazd do Włoch :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Cudowne zdjécia ! Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudowne miejsce *.* Wiem, że się powtarzam, ale strasznie Wam zazdroszczę tych podróży :-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale ja Ci zazdroszczę tej wycieczki, przepiękne miejsca zwiedziłaś :) mam nadzieję, że też kiedyś będzie mi dane odwiedzić te miejsca na żywo :)
    Kochana, nie masz co zazdrościć mi pogody, tylko jeden taki piękny dzień mi się trafił :/ ja Ci śniegu zazdroszczę buu :(
    buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  24. jakie cudowne zdjęcia :3

    http://glancerevely.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Twoje zdjęcia są cudowne, niesamowicie zachęcają do podróży w te niezwykłe miejsca :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Cudowne widoki, też chciałabym tak podróżować ;)
    Rzeczywiście, sceneria żywcem wyjęta z horroru :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Twoje zdjęcia są zawsze takie magiczne... Albo to te miejsca takie są! Tak czy siak - cudownie...
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetne widoki, cudowne miejsca :)
    Podróżowanie jest super

    zaprasza, ♥
    www.kariandkari.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. Super post.! :)
    Pozdrawiam.:3
    http://bloggeest.blogspot.com/
    Zapraszam.:)

    OdpowiedzUsuń
  30. świetne ! genialny post !!! zapraszam na nasz blog :)
    http://feel-like-heavenn.blogspot.com/2015/02/1-tag-dziewczynymowia.html#comments

    OdpowiedzUsuń
  31. Ooo zazdroszczę wyjazdu ! Śliczne zdjecia ! :)

    http://adtadtadta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Zdjęcia cudowne, piękne miejsca i.. smacznie wyglądająca pizza..
    Aż zgłodniałam!
    Liczne podróże w moim życiu przewiduję :D
    http://przez-pryzmat-marzen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. :)
Jeśli możesz, zostaw adres, będzie łatwiej mi się odwdzięczyć. :)
I nie pisz obs za obs, jeśli chcesz- zaobserwuj. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...