czwartek, 16 maja 2019

Mój własny Kraków: majówka w ZOO i co się w nim zmieniło po pięciu latach ;)

       Ależ nam ten maj niemajowy się zrobił. Strasznie słaba ta wiosna, ciągle mam wrażenie, że na nią czekamy i doczekać się nie możemy. Podobnie było w długą tegoroczną majówkę, więc wszelkie nasze plany wyjazdowe wzięły w łeb i nie ruszaliśmy się nigdzie poza Kraków. Drugiego jednak maja wyszło na kilka chwil słońce, zrobiło się ciut cieplej i szybko postanowiliśmy wykorzystać to okienko pogodowe i wybrać się do krakowskiego ZOO, gdzie ostatni raz byliśmy grubo ponad pięć lat temu. Trochę się od tego czasu tam pozmieniało. Oczywiście na lepsze. :) 

    
     Żeby nie pchać się pod samo ZOO, gdzie dojazd zwykle zajmuje trochę czasu, zatrzymujemy się na skraju Lasku Wolskiego i robimy sobie niemalże dwukilometrowy spacer pod górkę. Tutaj mogliśmy wreszcie dojrzeć wiosnę, bo wszystko dookoła pyszniło się piękną zielenią. Pogoda była idealna do takich właśnie spacerów, więc pod kasy ZOO doszliśmy całkiem szybko i radośnie. Mina jednak zrzedła nam na widok tłumów kłębiących się przed wejściem. ;)


       Zdecydowanie nie byliśmy jedynymi, którzy postanowili skorzystać z ładniejszej pogody, bo takich tłumów (w mimo wszystko pracującym czwartku) się nie spodziewaliśmy. Nie zniechęciło nas to, gdyż okazało się, że przez ten czas naszej nieobecności ZOO poszło do przodu i pojawiła się samoobsługowa kasa, gdzie zakup biletów szedł o wiele szybciej. Pojawiły się także elektroniczne bramki, więc same czynności przed dostaniem się do środka, mimo tłumów, zajęły nam niecałe 5 minut. Plusem krakowskiego ZOO jest to, że praktycznie od razu można rozejść się w trzy strony, więc tłum się szybko rozproszył i nawet spokojnie można było się zapoznać z najbardziej rozchwytywanymi zwierzątkami. Do takich na pewno należą surykatki, przy których wybiegu zwykle kłębi się duży tłum. Nam akurat trafiła się jedna surykatka, która wybitnie przepięknie się rozsiadła i pozowała do zdjęć jak rasowa influencerka. ;p

ten biedak siedział tak smutno samotnie w kącie, że podbił moje serduszko.
flamingi w swojej standardowej pozycji. :)

       Widać, że w ciągu ostatnich pięciu lat ZOO spotkało sporo dobrego, bo i nowe maluchy się pojawiły i nowe wybiegi. Przepięknie prezentowały się żyrafy, których wcześniej nie było. Dla mnie te zwierzęta są jakby żywcem wycięte z kreskówki, bo wydają się nierealne, nawet z bliska. No i są taaaakie wielkie. <3


       Niezmiennie świetnym miejscem, cieszącym się sporą popularnością, jest mini-zoo przygotowane specjalnie dla dzieci. A że w każdym z nas jest trochę dziecka to ja swoje miejsce znalazłam przy zagrodzie świnek morskich, oczywiście. ;p Świetny był także malutki łaciaty koziołek i maskotkowa alpaka. ;)


       Trochę zawiodły nas koty, te wielkie i te małe, bo wszystkie leniwie sobie spały na wybiegach. Brakowało tylko malutkiego tygryska, będącego najnowszym dzieckiem zoo, który urodził się bodajże dwa miesiące temu. Szkoda, że akurat nie zechciał wybrać się na spacer, bo po zdjęciach widziałam, że jest absolutnie uroczym słodziakiem. ;)


     Kolejną nowością w ZOO są uwielbiane przez wszystkich pingwiny. Maluchy mają świetny wybieg i rewelacyjnie prezentują się w basenie. Byłam pod wrażeniem jak szybko one pływają - niezłe są. I oczywiście ich absolutnie jedyny w swoich rodzaju chód w stylu "masz jakiś problem człowieku?" Cudo! 


       Jednak nie samymi nowościami człowiek żyje, więc zajrzeliśmy także i do starych mieszkańców ZOO. Właściwie obeszliśmy caluteńki teren, nie wchodząc jedynie do pawilonu zwierząt nocnych, bo po wizycie w innym budynku, gdzie zakorkowaliśmy się na kilka dobrych minut z powodu nadmiaru wózków dziecięcych, odechciało nam się wchodzenia w tak wąskie i ciasne (a na dodatek ciemne!) przestrzenie. 

zeberki. <3
wielbłądzia rodzina. <3
wydry. 
uchatka po karmieniu.
hipcio.
borsuk.
i pan z porożem.
  
     Po pięciu latach przerwy krakowskie ZOO dalej mnie zachwyca i jest naprawdę świetnym miejscem, gdzie czas płynie bardzo szybko i niezwykle przyjemnie. Jeśli macie trochę czasu w Krakowie to koniecznie wybierzcie się linią 134 do ZOO, bo zdecydowanie jest to rewelacyjna opcja. Wszak nie samym Wawelem i Rynkiem Kraków stoi. A chociażby takim cudnym słoniem! Wpadajcie koniecznie, zwłaszcza że lato się zbliża. :) Cena biletu normalnego to 18 zł, zaś ulgowego 10 zł i nie trzeba ich rezerwować wcześniej, a ZOO jest czynne codziennie w godzinach 9-18. Naprawdę warto. <3


~~Madusia

15 komentarzy:

  1. Pogoda może nie najlepsza, ale niedługo ma być lepiej ;) wierzę w to. Super zdjęcia. Wybrałabym się z dziećmi...

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam w krakowskim zoo ponad 12 lat temu i byłam wtedy dość zszokowana tym jak można trzymać tygrysa czy lwa na tak małych wybiegach, ze zdjęć widzę, że ich warunki się polepszyły:)
    Zachwycam się żyrafami, są prześliczne:)
    Miłego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam Kraków:D choć zoo nie bardzo mnie jara tylko krakowskie dolinki i górki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham ZOO, a to Krakowskie jest piękne ♥ No i pingwiny- największe słodziaki na świecie ♥
    Buziaki,
    https://ysiakova.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. W Krakowskim ZOO byłam dwa razy. Ostatnim razem byłam tam bodajże w 2016 roku
    i bardzo fajnie spędziłam czas. Żyrafy są przepiękne. Świetna fotorelacja!
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale wspaniale zwierzeta ! Piekne miejsce ;) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. W Krakowie byłam na wycieczce szkolnej około 40 lat temu, nie pamiętam czy byliśmy w zoo, ale cieszę się że mają już lepsze warunki :) Miałam kiedyś taką kolorową świnkę morską :)

    OdpowiedzUsuń
  8. W krakowskim zoo jeszcze nigdy nie byłam, ale sam Kraków zdarza mi się odwiedzać
    https://maaddami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam Kraków <3 bardzo klimatyczne miejsce. W mieście bardzo popularne są tanie kwatery jest to super opcja dla młodych osób które chcą pozwiedzać i zostać na miejscu kilka dni, a nie posiadają odpowiednich funduszy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham chodzić do zoo. W czerwcu odwiedzę swoje we Wrocławiu- obiecuję to sobie już od dwóch miesięcy :D
    obserwuję.
    Kasia | mój blog

    OdpowiedzUsuń
  11. No tak, zwierzęta żyją swoim życiem i mają "w nosie", czy chcemy je zobaczyć, czy nie...:)
    Nie wiedziałam, że w Krakowie jest zoo. Zapisuję na listę.
    U mnie na blogu też relacja z zoo. :) Zapraszam.:)
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam rok temu w naszym krakowskim zoo i najbardziej ucieszyły mnie żyrafy i te pingwiny. Cudne to zoo. Moja mama miała kiedyś praktyki na studiach w zoo. Też bym chciała 😃😃😃

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz. :)
Jeśli możesz, zostaw adres, będzie łatwiej mi się odwdzięczyć. :)
I nie pisz obs za obs, jeśli chcesz- zaobserwuj. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...