niedziela, 26 listopada 2017

Hiszpańskie opowieści: zachód słońca nad Oceanem. :)

        Tydzień temu wróciliśmy z Hiszpanii. Aż tydzień temu i zaledwie tydzień. Absolutnie błyskawicznie przeleciało mi tych siedem niezwykle zamotanych dni, a te najbardziej poplątane w pracy jeszcze przede mną. O początku najbliższego tygodnia wolę nawet nie myśleć, dlatego postanowiłam napisać dzisiaj o czymś, co zawsze poprawia mi humor. Wam pewnie też, bo przyznajcie szczerze - kto nie lubi oglądać zachodów słońca? A ja dzisiaj zaserwuję Wam (i sobie też, bo od razu jak obejrzałam zdjęcia, to nastrój mi się poprawił) cudowny spektakl natury nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego w miejscowości o pięknie brzmiącej nazwie - Chipiona. ;)


niedziela, 19 listopada 2017

Hiszpańskie opowieści: migawki listopadowe. :)

       Uwielbiam Hiszpanię, a zwłaszcza uwielbiam ją w listopadzie. Odkąd dwa lata temu pojechaliśmy po raz pierwszy właśnie w listopadzie do Andaluzji, wiedziałam, że w tym miesiącu będziemy tam wracać. Udała się nam ta sztuka po dwóch latach i znów było cudownie. Nieco mniej ludzi niż w sezonie wakacyjnym i temperatury idealne do zwiedzania, bo zamiast czterdziestu stopni jak w wakacje, zaledwie dwadzieścia plus minus kilka stopni. Tak, zdecydowanie listopad w Andaluzji jest miesiącem idealnym. Tym razem postanowiliśmy na początek polecieć do Madrytu, żeby od razu przemieścić się do stolicy Kastylii - La Manchy - Toledo. Tam spędziliśmy prawie dwa dni i dopiero pojechaliśmy do Andaluzji. Początek wyjazdu wyszedł nam tak intensywnie, że pod koniec nie mieliśmy już siły i po prostu leżeliśmy i odpoczywaliśmy przed powrotem do zimnego Krakowa. Przyznam szczerze, że to niezły szok był, gdy wylatując z Malagi żegnało nas ponad dwadzieścia stopni ciepła, a w Krakowie witały raptem trzy i śnieg z deszczem w środku nocy. Teraz pozostały nam jedynie wspomnienia do rozgrzania i dzisiaj chciałabym Wam tak na szybko przedstawić migawki z instagrama, czyli krótki przegląd tego, co widzieliśmy i tego co pojawi się na blogasku w najbliższym czasie. :)

z widokiem na Gibraltar, gdzie znów nie pojechaliśmy. :)

sobota, 4 listopada 2017

Zaczytana Madusia: na co czekam w listopadzie, czyli zapowiedzi czytelnicze.

        I mamy już listopad - przedostatni miesiąc w roku. Wyjątkowo szybko biegnie mi ostatnio czas, ledwo ze wszystkim się wyrabiam, ale na szczęście już za kilka dni będzie okazja do odpoczynku, ponieważ wyjeżdżam na wakacje. Bardzo zasłużone, bardzo wyczekane i mam nadzieję, że bardzo udane. Znów postanowiliśmy odwiedzić naszą ulubioną Hiszpanię, więc cykl o niej ulegnie po powrocie znacznej rozbudowie. Ogólnie też po powrocie mam zamiar więcej czasu poświęcić blogaskowi, bo ostatnio biedak był nawet nie na drugim planie, tylko na jakimś dziesiątym. Ale to ma ulec zmianie, moi mili! ;) A dzisiaj, nieco spóźnione, czytelnicze zapowiedzi listopada, gdy wydawcy powariowali i przygotowali nam tyle hitów, że cieszę się bardzo z nadchodzących Świąt, bo część z nich może być fantastycznymi prezentami. Dla mnie, oczywiście. ;)


       1) "Arkadiusz Gołaś. Przerwana podróż." Piotr Bąk (wyd. SQN) 08.11.2017 - jest to zdecydowanie jedna z książek, na które czekam z mocniej bijącym serduszkiem. Do dzisiaj pamiętam ten dzień 16 września, gdy dowiedzieliśmy się, że zginął w wypadku samochodowym w drodze do Włoch. Do dzisiaj pamiętam jego mecze - ten na których byłam osobiście i te które widziałam w telewizji. Zwłaszcza te nagrane na kasecie VHS, która od ciągłego oglądania aż się zacierała i strasznie obraz szumiał. Pamiętam i nie zapomnę, bo ten chłopak był niesamowity i miał przed sobą długie lata świetnej kariery, która została brutalnie przerwana. Zdecydowanie muszę ją mieć. :)

http://www.empik.com/arkadiusz-golas-przerwana-podroz-bak-piotr,p1144716721,ksiazka-p
a taką mam pamiątkę. ;) 

       2) "Kapetyngowie. Królowie Francji 987-1328" Jim Bradbury (wyd. Astra) 27.11.2017 -  Astra na koniec roku szaleje z ciekawymi książkami historycznymi. Przyznam szczerze, że ten fragment historii w przypadku Francji jest mi dość mało znany, dlatego z tym większą przyjemnością sięgnę po tą książkę, żeby dowiedzieć się czegoś nowego. "W 987 r., po śmierci ostatniego władcy z dynastii Karolingów, francuscy lordowie wybrali na króla Hugona Kapeta. Zapoczątkował on dynastię, która rządziła Francją do 1328 roku. Podczas jej rządów postępował proces scalania francuskich terytoriów i wzmacniania władzy królewskiej, którego kulminacja nastąpiła za rządów Filipa II Augusta oraz Ludwika IX Świętego. Autor w kompleksowy sposób opisuje średniowieczną Francję, poświęcając uwagę zarówno systemowi zarządzania państwem, kwestiom dynastycznym, jak i relacjom z Kościołem. Narrację ubarwiają cytaty z tekstów źródłowych, dobierane w sposób świadczący o dużym poczuciu humoru autora."

https://bonito.pl/k-1537073-kapetyngowie-krolowie-francji-987-1328

       3) "Wersal. Etykieta na dworze Króla Słońce" Daria Galateria (wyd. Astra) 20.11.2017 - to druga ciekawa propozycja od Astry w tym miesiącu i druga dotycząca Francji. Wyjątkowo porzuciłam moją ukochaną Anglię tudorowską (o której Astra też mnóstwo świetnych książek wydała) i postanowiłam zapoznać się bliżej z Francją. Tym razem przenosimy się w czasie do Wersalu, czyli tego niezwykłego siedliska rozpusty, które kierowało się niezwykle skomplikowaną etykietą. I w tym dziele: "Autorka przybliża zasady dworskiej etykiety, dopracowane i rozbudowane za czasów Ludwika XIV, tworząc osobliwą kronikę życia codziennego wersalskiego dworu, spisaną przez pryzmat zasad rządzących zachowaniem i rozkładem dnia mieszkańców pałacu, który w czasach Króla Słońce był zamieszkały przez dwór liczący blisko tysiąc osób i tyleż samo służby. Pierwsza część („Il était une fois Versailles…”, „Dawno temu w Wersalu…”) nakreśla okoliczności i powody wprowadzenia rozbudowanej etykiety, opartej w dużej mierze na zasadach ceremoniału ustanowionych przez Katarzynę Medycejską. Druga część („Étiquette au fil des jours”, „Etykieta na co dzień”) to zbiór haseł dotyczących wersalskich zwyczajów i obyczajów, ułożonych w porządku alfabetycznym. Jest to jednak zbiór osobliwy, autorka bowiem jest daleka od serwowania czytelnikowi prostych definicji. Każde z haseł zawiera szczegółowe objaśnienie (konkretnej zasady, ceremoniału lub stanowiska), hojnie okraszone błyskotliwymi i zabawnymi anegdotami, wzbogaconymi o cytaty zaczerpnięte z listów i pamiętników." Może być ciekawie. ;)

https://bonito.pl/k-1356900-wersal-etykieta-na-dworze-krola-slonce

       4) "Damy polskiego imperium. Kobiety, które zbudowały mocarstwo" Kamil Janicki (wyd. Znak) 06.11.2017 -  to zdecydowanie jedna z moich bardziej ulubionych serii. Autor podbił moje serduszko od pierwszej swojej książki i bardzo się cieszę, że kontynuuje te świetne opowieści o kobietach. Bo historia i kobiety to zdecydowanie moje ulubione połączenie. Teraz też zapowiada się niezwykła lektura: "Święte królowe, które pokochały władzę. Gdy zabrakło dynastii, tylko one mogły zapewnić Polsce przyszłość. Kontynent pustoszony zarazą, jakiej ludzkość jeszcze nie widziała. Czasy naznaczone upadkiem najpotężniejszych rodów. Epoka potrzebująca prawdziwych bohaterek. Kobiet zdolnych położyć podwaliny nowego polskiego imperium. Bez Jadwigi nie byłoby królestwa. Gdy męża wygnano z kraju, to na jej barki spadła walka o przetrwanie dynastii. Gdy zaś wróg stanął u bram Wawelu, ona osobiście dowodziła ostatnim bastionem Piastów. Elżbieta nie zasłaniała się żadnym mężczyzną. Straciła dłoń, broniąc rodziny przed atakiem oszalałego zamachowca. A gdy jej brat umarł, to ona stała się ostatnią nadzieją królestwa. I jedyną w historii Polski kobietą, która nikomu nie oddała choćby krztyny swej władzy. Jadwiga Andegaweńska po prababce odziedziczyła nie tylko imię, ale też hart ducha. Zrobiono z niej króla, licząc, że będzie bezwolną marionetką. Ale to ona utorowała drogę do polskiej potęgi. Pokora, pobożność i nieposkromiona ambicja. Przełomowy moment dziejów. I wybitne damy, bez których nie byłoby Rzeczpospolitej Obojga Narodów." Nie mogę się doczekać aż wpadnie w moje łapki, chociaż nastąpi to chyba jednak po powrocie z wakacji. ;)

https://bonito.pl/k-1338366-damy-polskiego-imperium-kobiety-ktore-zbudowaly-mocarstwo

      5) "Czarownica" Camilla Lackberg (wyd. Czarna Owca) 08.11.2017 -  dziesiąty tom sagi o Fjallbace, na który wyjątkowo długo musieliśmy czekać. Poprzednie tomy zawsze szalenie mi się podobały, także po tym też spodziewam się ciekawej lektury. Powiem Wam szczerze, że możliwość zakupienia tej książki wcześniej na Targach Książki w Krakowie była jednym z powodów, dla których bardzo się wahałam czy nie wybrać się na nie, ale w końcu zrezygnowałam. I teraz się boję, że przed wyjazdem nie zdąży mi przyjść, a tak chciałam ją czytać już w samolocie. ;) Bo znów zapowiada się niezwykle tajemniczo: "Zaginięcie czteroletniej Linnei z gospodarstwa koło Fjällbacki przypomina tragiczne wydarzenie sprzed trzydziestu lat. W tym samym miejscu zaginęła wtedy mała dziewczynka, której ciało zostało wkrótce znalezione w pobliskim leśnym jeziorku. Do morderstwa przyznały się dwie trzynastolatki, potem to odwołały, jednak sąd uznał je za winne, chociaż jako nieletnie nie trafiły do więzienia. Jedna z nich mieszkała potem spokojnie w Fjällbace. Druga wróciła po latach jako słynna hollywoodzka aktorka, aby zagrać w kręconym tam filmie o aktorce Ingrid Bergman, która często spędzała wakacje w tej okolicy. Patrik Hedström i jego koledzy z komisariatu w Tanumshede zaczynają szukać jakiegoś związku między obiema sprawami, chociaż początkowo sami w niego nie wierzą. Pomaga im Erika Falck, która pracuje nad książką o zbrodni sprzed lat."

http://www.empik.com/saga-o-fjallbace-tom-10-czarownica-lackberg-camilla,p1161483033,ksiazka-p

       6) "Jak zawsze" Zygmunt Miłoszewski (wyd. W.A.B.) 08.11.2017 - kolejna długo oczekiwana książka, tym razem Miłoszewskiego Zygmunta, reklamująca się jako tragikomedia o miłości i Polsce. "Jest styczniowy dzień 2013 roku, Grażyna i Ludwik świętują wyjątkową rocznicę. Pięćdziesiąt lat mija dokładnie od dnia, kiedy pierwszy raz poszli ze sobą do łóżka. On ma 84 lata, ona 79. Co roku ten dzień to ich najważniejsza rocznica. Intymna, prywatna, świętowana tylko we dwoje. Dzień podsumowań (tych coraz więcej), planów (tych coraz mniej), to także dzień niewypowiedzianych pożegnań, nie wiadomo przecież, czy to nie ich ostatnia wspólna rocznica. Co roku odbywają ten rytuał, rozmawiają, jedzą to samo jedzenie, co w 1963 roku, tak samo uprawiają seks. I choć po tym ostatnim spodziewają się coraz mniej, to tym razem wieczór jest naprawdę fantastyczny i oboje idą spać spełnieni. Następnego ranka, ku swemu wielkiemu zaskoczeniu budzą się w swoich młodych ciałach. Mając świadomość tego, że jeszcze wczoraj byli sędziwymi dość staruszkami. I szybko orientują się, że są znowu w roku 1963, on ma 34 lata, ona 29, całe życie przed nimi. Co zrobią? Praktyczne ćwiczenie z powiedzenia „gdyby młodość wiedziała, gdyby starość mogła” napędza prywatną fabułę książki. Czy postanowią znowu być razem? Czy wybiorą inne ścieżki? Czy ona wróci do swojej wielkiej miłości, którą straciła w 1968 roku? Czy on wybierze swoją żonę, którą miał, kiedy z Grażyną zaczęli być kochankami? Ile będą chcieli zachować ze swojego poprzedniego życia? Ile zmienić? Jak dwójka humanistów (psycholog i nauczycielka) wykorzysta swoją wiedzę z XXI wieku?" Baaardzo mnie ciekawi, lubię takie właśnie poplątane historie. ;)

https://bonito.pl/k-1342737-jak-zawsze

       7) "Większość bezwzględna" Remigiusz Mróz (wyd. Filia) 08.11.2017 -  drugi tom serii "W kręgach władzy", pierwszym było "Wotum nieufności". I przyznam szczerze, że pewnie ją przeczytam, aczkolwiek nie w pierwszej czy nawet drugiej kolejności. Jakoś to polskie House of cards średnio przypadło mi do gustu, za dużo w pierwszym tomie było cytowania konstytucji i jakoś tak nie mogłam się przekonać do żadnej z głównych postaci. Może w przypadku drugiego będzie inaczej, zapowiedź brzmi ciekawie: "W kręgach władzy trwa kryzys. Po skandalu z udziałem premiera, parlament nie zdołał uchwalić wotum nieufności, a polityk, który miał przejąć władzę, znalazł się w szpitalu. Prognozy zarówno dla niego, jak i dla kraju, nie są dobre. Sytuację pogarsza fakt, że niedługo przed mającym odbyć się w Polsce międzynarodowym szczytem, do służb specjalnych dociera informacja o możliwym zamachu. Prezydent Daria Seyda traktuje ostrzeżenia wywiadu jako realną groźbę, ale ma pewne wątpliwości – doniesienia bowiem pochodzą nie od sojusznika, a przeciwnika na arenie międzynarodowej. W dodatku ktoś z otoczenia głowy państwa zaczyna sabotować prezydenturę Seydy... Kiedy Polska staje na krawędzi chaosu, na scenie politycznej pojawia się nowy, bezkompromisowy gracz. Zdaje się kierować słowami Winstona Churchilla, który radził: "nigdy nie pozwól, by dobry kryzys się zmarnował".", ale na pewno mam ciekawsze pozycje w tym miesiącu na liście. ;)

https://bonito.pl/k-1545780-wiekszosc-bezwgledna

       8) "Krew" Bartosz Szczygielski (wyd. W.A.B.) 08.11.2017 - to jest właśnie jedna z tych ciekawszych propozycji, która już czeka na mnie w Empiku do odbioru i na pewno poleci ze mną do Hiszpanii. "Drugi tom pruszkowskiej trylogii noir! Krew jest równie emocjonująca i okrutna jak pierwsza część powieści Bartosza Szczygielskiego – „Aorta”. Ten utalentowany autor z doskonałą precyzją wciąga czytelników w brutalny i skomplikowany świat swoich bohaterów, w którym nic nie jest oczywiste. Życie w szpitalu psychiatrycznym płynie inaczej niż poza jego murami. Na własnej skórze przekonuje się o tym komisarz Gabriel Byś. Snujący się między niszczejącymi budynkami pacjenci obserwują każdą nową twarz. W Tworkach dochodzi do makabrycznego zdarzenia, którego nie da się racjonalnie wyjaśnić. Sprawy komplikują się, gdy na miejscu zbrodni zaczynają pojawiać się ludzie, wierzący w to, że wydarzył się cud. Ile z tego, co Gabriel widzi, jest prawdą, a ile to tylko wymysł jego otumanionej lekami głowy? Kiedy zostaje popełniona kolejna zbrodnia, Gabriel czuje, że traci grunt pod nogami i popada w obłęd. Do czego będzie zdolny się posunąć, by poznać prawdę?" Pierwszy tom wyjątkowo bardzo mi się spodobał (była to też moja pierwsza przeczytana w tym roku książka), więc liczę, że autor mnie nie zawiedzie i tutaj też będzie utrzymany bardzo dobry poziom. Chociaż recenzje mówią, że jest jeszcze lepiej. ;)

https://bonito.pl/k-1203365-krew

       9) "Komisarz" Paulina Świst (wyd. Muza) 22.11.2017 -  i tutaj jest podobna sprawa jak z Mrozem, czyli przeczytam, ale niekoniecznie od razu po premierze. Pierwsza książka tej autorki nie bardzo spełniła wszystkie te huczne zapowiedzi, że taka świetna i w ogóle - czytało się ją całkiem przyjemnie, ale znam lepsze. ;) Historia brzmi ciekawie, ale zobaczymy jak zostanie zaserwowana: "Zuzanna Kadziewicz żyje jak pod kloszem. Kochający ojciec-biznesmen trzyma nad ukochaną jedynaczką parasol finansowy. Zuzanna pracuje jako pedagog z pasji, nie dla chleba. Uwielbia pomagać dzieciom. W jej odrealnionym świecie pewnego dnia pojawia się mężczyzna… Radosław jest wykształcony, męski, przystojny, dobrze wychowany, zamożny. Potrafi się znaleźć w teatrze, cierpliwie doradzać w butikach. W dodatku, po pięciu tygodniach znajomości, wyjaśnia się, że jest gentlemanem w łóżku. Prawdziwy ideał. Niestety, wyśniony mężczyzna okazuje się policjantem. Komisarz Radosław Wyrwa – fachowiec od działań „pod przykrywką”. Zuzanna to dla niego tylko figurantka, zaledwie narzędzie służące do rozpracowania ciemnych interesów ojca. Antoni Kadziewicz, na pozór szanowany biznesmen, w rzeczywistości zwabia z Ukrainy dziewczyny do domów publicznych. Zadłużony, szantażowany przez ukraińskich mafiosów, nie potrafi wydostać się z matni. Szansą może być współpraca z prokuratorem Łukaszem Zimnickim. „Zimny” przedstawia plan. Kadziewicz w obawie przed dożywociem, godzi się zostać „wtyką” i podejmuje grę na dwa fronty…"

https://bonito.pl/k-1307986-komisarz
 
       10) "Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie" Janusz Leon Wiśniewski (Znak) 06.11.2017 -  jest to jeden z tych autorów, który zawsze urzeka mnie dogłębnie. Jego książki trafiają do mnie niezwykle mocno, stając się często tymi najważniejszymi w pewnych momentach życia, dlatego też po tą sięgnę z prawdziwą przyjemnością. Ale żeby nie było zbyt cukierkowo, zdarzyły się też takie jego książki, które porzuciłam w połowie i nie wróciłam do nich, chociaż ciągle grzecznie czekają na półce na swoją drugą szansę. "Wszystko da się wyjaśnić. Zapisać w liczbach i równaniach. Życiem rządzą prawdopodobieństwo, logika i udowadnialne twierdzenia. Przynajmniej jemu, naukowcowi, tak się wydawało, dopóki nie spędził wielu miesięcy w klinice w Amsterdamie i nie otarł się o śmierć, co całkowicie zburzyło konstrukcję jego świata. Były przy nim w chwili największej tragedii, mimo że je zawiódł, skrzywdził, zdradzał, upokorzył. Dlaczego? Wszystkie jego kobiety. Milena, niesforna, uderzająco piękna i wyuzdana femme fatale. Daria, jego była studentka, „kruche, naiwne dziewczę w wieku jego córki”, o oczach jak niezapominajki. Tajemnicza Ludmiła, z którą rzekomo łączył go tylko seks. Natalia, fascynująca, bezpruderyjna artystka, niezastąpiona partnerka do filozoficznych dysput. Justyna - miała być jedynie lekiem na jego depresję po rozstaniu z żoną. Ewa, tak samo charyzmatyczna, jak eteryczna, zachwycająco mądra nauczycielka, która na nowo buduje jego świat... Kim był dla nich? Kim one były dla niego? Której był coś winien, której kiedyś podarował za mało, a która była mu wdzięczna."


       11) "Pudełko z marzeniami" Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński (Filia) 08.11.2017 -  ma to być najzabawniejsza świąteczna komedia romantyczna i patrząc po tym duecie - takiej właśnie lektury się spodziewam. ;) "Zdradzony przez narzeczoną i oszukany przez wspólnika trzydziestoletni Michał marzy o tym, aby zacząć nowe życie. Kiedy dowiaduje się, że podczas II wojny światowej jego rodzina ukryła w małym miasteczku na północy Polski skarb, wyrusza na jego poszukiwanie. Sęk w tym, że w miejscu ukrycia skarbu stoi teraz restauracja prowadzona przez rówieśniczkę Michała, Malwinę. Dziewczyna ma problem ze swoim ukochanym, który „odszedł w siną dal”, i babcią, która po wielu latach wróciła z Francji i koniecznie chciałaby teraz w restauracji wnuczki serwować żabie udka i ślimaki. Michał postanawia zaprzyjaźnić się z Malwiną i zdobyć jej zaufanie, by później w tajemnicy przed dziewczyną odzyskać swój skarb. Niestety gdy w sprawę wmieszają się dwie wścibskie staruszki, dwójka dzieci i tajemniczy święty Eskpedyt, nic nie pójdzie zgodnie z jego planem. „Pudełko z marzeniami” to przewrotna i zaskakująca komedia romantyczna o tym, że czasem należy zrezygnować z marzeń po to, aby… wreszcie zaczęły się one spełniać!" Zapowiada się idealna lektura na długi jesienny wieczór z kubkiem gorącej herbaty, ciepłym kocem i milionem pozytywnych emocji. :)

https://bonito.pl/k-1792839-pudelko-z-marzeniami

      Tak prezentuje się moja listopadowa jedenastka. :) A wy na co czekacie, co Was najbardziej zaciekawiło i co jeszcze możecie mi polecić?

~~Madusia. 

wtorek, 17 października 2017

Magiczna Polska: jesienny spacer po Ojcowskim Parku Narodowym.

       Ależ cudowna pogoda się zrobiła, aż ciężko uwierzyć, że niedawno było jeszcze tak paskudnie. Oczywiście ja się nie mogę z niej cieszyć, bo zaległam w łóżku z jakimś paskudnym wirusem i do końca tygodnia mam zakaz wychodzenia dalej niż do łazienki. Dodatkowo jeszcze mnie tak szalenie głowa boli, że nie mogę się na niczym skupić, więc głównie leżę i patrzę jak słońce przepięknie oświetla moją szafę. ;) Postanowiłam jednak trochę zebrać się w sobie i napisać coś na blogasku, bo biedak też leży odłogiem i czuje się samotny. Z bogatych zasobów mojego dysku wyciągnęłam ostatnią wyprawę do Ojcowskiego Parku Narodowego, która miała miejsce dwa tygodnie temu, gdy jesień jeszcze nie miała tak łaskawego oblicza, ale i tak prezentowała się niezwykle uroczo. :) I w taką podróż dzisiaj Was zapraszam! :)

niedziela, 1 października 2017

Zaczytana Madusia: na co czekam w październiku, czyli zapowiedzi czytelnicze.

       Piękny ten weekend jest. Pomijając mgliste i bardzo zimne poranki, naprawdę ładnie się zrobiło, ale nie ma się co przyzwyczajać, już od wtorku typowa brzydka jesień się zaczyna. Fajny był ten wrzesień i po cichu liczę, że październik będzie podobny. Zwłaszcza że może wreszcie będę miała ciut więcej czasu na nadrabianie zaległości czytelniczych, bo ich stosik ciągle rośnie. A i tak sporo wrześniowych premier odpuściłam, chociaż akurat wczoraj zamówiłam pakę pięciu. ;) Jeśli chodzi o premiery październikowe, jest ich troszkę mniej, bo wybrałam "tylko" jedenaście, w tym są dwie, które muszę mieć na pewno i już są przedpremierowo zamówione. I jak tylko przyjdą, to wtedy przepadam - kocyk, herbatka i czytamy do rana. To lubię. Zdecydowanie. :)


niedziela, 24 września 2017

Chorwacja pod żaglami: zachód słońca na Dugim Otoku.

       Ależ ten ostatni tydzień dał nam popalić, a przecież powroty z wakacji same w sobie nie są łatwe. Już droga powrotna nas przygotowywała do warunków w Polsce, bo takiej ulewy jaką przeżyliśmy na autostradzie w Chorwacji to jeszcze w życiu swym nie spotkałam. A w Krakowie nie było lepiej, bo padało przez kilka dni bez przerwy. I zrobiło się cholernie zimno, aż kaloryfery zaczęły grzać, co mnie bardzo cieszy, bo naszym świntuchom strasznie marzły łapki i uszka. Ale nie będę pisała elaboratów o tym, jak bardzo nie znoszę jesieni (a mogłabym się tutaj nieźle rozpisać), tylko zajmiemy się dzisiaj czymś o wiele przyjemniejszym. Miałam w planach napisanie notki o Varazdinie, który był przez dwadzieścia lat stolicą Chorwacji, ale stwierdziłam, że zdecydowanie potrzeba nam teraz słońca, więc skupimy się na jego niesamowitym spektaklu, które nam zaprezentowało na chorwackim Dugim Otoku. :)

niedziela, 17 września 2017

Chorwacja pod żaglami: migawki z instagrama 2017.

        I skończyło się rumakowanie. Wróciliśmy wczoraj wieczorem z wakacji i czas powoli (bo na szczęście dzisiaj jeszcze wolna niedziela jest) zacząć ogarniać rzeczywistość. Tylko trochę to ciężko zrobić, kiedy włączył się tryb depresja post wakacje, bo pogoda w Krakowie nie sprzyja rozwojowi pozytywnych uczuć do świata. Zresztą ten ostatni tydzień na Chorwacji do najpiękniejszych też nie należał, ale i tak było świetnie. Znów miliony pięknych widoków, tysiące zdjęć, morze emocji, nocne dyskusje, wschody i zachody słońca, no i przede wszystkim sporo żeglowania. Tak, to zdecydowanie były fajne wakacje i żałuję, że już dobiegły końca. Ale zanim przyjdzie jesień, to jeszcze nacieszmy się widokami migawek z tego wyjazdu, które są, jak zawsze, wprowadzeniem do całej nowej opowieści o żeglowaniu po wybrzeżu Chorwacji. :)

niedziela, 3 września 2017

Zaczytana Madusia: na co czekam we wrześniu, czyli zapowiedzi czytelnicze.

       "Nie do wiary jak cudnie zapowiada się wrzesień" śpiewał też kiedyś Piotr Rogucki w jednym z utworów Comy i od zawsze sobie to powtarzałam na początku tego miesiąca. Kiedyś głównie dlatego, że oznaczał on dla mnie sesję poprawkową, z którą bardzo się na studiach lubiłam.;) Teraz już na szczęście to za mną i wrzesień naprawdę może być cudny. Co prawda, pogoda postanowiła nam to zdecydowanie utrudnić, ale się nie przejmuję, bo za tydzień będziemy już żeglować po Adriatyku i mam nadzieję, że tam będzie dobrze. ;) A razem ze mną pojadą na pewno dwie pozycje z listy wrześniowych książkowych zapowiedzi, których jest naprawdę sporo. Dawno tyle mnie nie zaciekawiło, aż mój portfel wyje i płacze. ;) Zapraszam zatem do czytania, co też takiego ciekawego ma się niedługo pojawić między innymi na mojej półce. ;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...