Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tatry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tatry. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Blogmas: dzień 5. - zima na ramiona moje spadła. :)

           Przymroziło dzisiaj w Krakowie, chyba pierwszy taki mróz w tym roku. Oczywiście przekłada się to na słynny już krakowski smog, który niedługo popularnością przebije smoka wawelskiego. Na moim nieco brudnym oknie kuchennym szron namalował piękne wzory, zaś cała okolica widoczna z niego pokryta jest równie delikatną białą mgiełką. Przyznam szczerze, że wygląda to całkiem nieźle, ale i tak nic nie mnie przekona, żebym polubiła zimę. Nie ma takiej możliwości, mnie musi być ciepło i koniec. I jeszcze słońce, bez słońca mi smutno. ;p Ale żeby nie było, że zimą tylko i wyłącznie kocykuję i siedzę w domu, dzisiaj na blogmasie pojawi się sporo zimowych krajobrazów. I szykujcie się na jutro, mikołajkowa opowieść będzie naprawdę dla mnie ważna. :)

zdjęcie nieocenionej Oli. F. <3 

poniedziałek, 2 maja 2016

5 moich ulubionych miejsc w Polsce.

        I wreszcie przyszedł maj i wiosna rozgościła się na dobre. Powoli zbieramy się, żeby rozpocząć tegoroczny sezon podróżniczy, bo do tej pory szło nam to średnio. Było nieco komplikacji natury organizacyjnej, ale niedługo wreszcie wyjdziemy z tego dołka i wszystko wróci do normy. Także i moje pisanie, w którym ostatnio opuściłam się dość mocno. Ale już wracam i to z tematem takim idealnym na maj i różne majówkowe wyprawy, bowiem dzisiaj chciałabym przedstawić pięć moich ulubionych miejsc w naszym przepięknym kraju. Jest to lista dość okrojona, bo jak już sobie narzuciłam z góry, że ma być pięć miejscówek, to chciałam się tego trzymać. Przyznam szczerze, że wybór był bardzo ciężki, bo w Polsce można znaleźć naprawdę mnóstwo absolutnie przecudownych miejsc, stąd też zaznaczam, że lista jest wybitnie subiektywna. I alfabetyczna, bo ciężko było mi wybrać te najbardziej naj z naj. ;)


poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Jak dobrze nam zdobywać góry: urodzinowy Kozi Wierch w Tatrach 2291 m.n.p.m. :)

          W piątek był wyjątkowy dzień. A wiadomym jest, że takie dni powinno spędzać się w wyjątkowy sposób. I dlatego też wymyśliłam, że urodziny Tomasza spędzimy na górskich szlakach. Raz, że dawno już w górach nie byliśmy. Dwa, że ładna pogoda miała być. Trzy, że ćwierćwiecze nie zdarza się co roku. Planowaliśmy wejść na Babią Górę Percią Akademików, ale wyczytaliśmy, że do końca września jest zamknięta z powodu remontu szlaku. Po dłuższym zastanowieniu postanowiliśmy, że jeśli już świętować, to z przytupem i pojedziemy w Tatry. Wybór trasy też nie był łatwy, w zbyt wielu miejscach jeszcze nie byliśmy i na zbyt wiele chcielibyśmy wejść. Tomasz chciał się wybrać na Krzyżne, na którym ja już kiedyś byłam, rozważaliśmy też Zawrat, aż wreszcie stanęło na czymś pomiędzy nimi, czyli na Kozim Wierchu. I był to naprawdę bardzo dobry wybór. :)


piątek, 24 kwietnia 2015

Jak dobrze nam zdobywać góry: Doliną Białego na Kalatówki.

     Piękna wiosna zrobiła się nam w Krakowie, słoneczko pięknie grzeje (chociaż akurat w momencie, gdy piszę te słowa, zrobiła się za oknem wiosenna ulewa), wszystko się zazieleniło, po prostu ślicznie jest. I nawet jakby smog trochę mniejszy. W ramach zatem równowagi powrócę do wyjazdu sprzed zaledwie dwóch tygodni i naszego wspólnego z Tomaszem rozpoczęcia sezonu górskich wędrówek. :) Z racji tego, że pogoda była fantastyczna, Tomasz w piątek po pracy zapakował się w samochód i przyjechał odebrać mnie po zakończonym wyjeździe z uczelni, bowiem planowaliśmy jeszcze jeden dzień spędzić na Podhalu razem. W planach mieliśmy głównie Termy w Białce Tatrzańskiej, ale żal było ograniczyć się jedynie do nich, gdy Tatry kusiły szalenie. Postanowiliśmy rano iść w góry, a po południu odpocząć w Termach. Plan doskonały. :)

piątek, 17 kwietnia 2015

Studenckie wojaże: Dolina Chochołowska.

       Połowa kwietnia za nami, coraz więcej rzeczy mam na głowie, bo na uczelni jest to okres przeróżnych zaliczeń i kolokwiów. A ja ciągle myślami jestem na wyjeździe w Tatry, gdzie dokładnie tydzień temu wyruszyliśmy na spacer Doliną Chochołowską. Taka trasa była rezultatem kompromisu, bo po pierwszym dniu wszyscy byli już dość mocno zmęczeni. I wydawało nam się, że spacer doliną nie będzie trudniejszy od wspinania się. Oczywiście, byliśmy w błędzie. ;)

z bałwankiem w obiektywie kolegi D.J. :)

niedziela, 12 kwietnia 2015

Studenckie wojaże: Hala Gąsienicowa w Tatrach.

       Studia to taki niesamowity czas, gdy po raz pierwszy czujemy się dorośli. Dla mnie był to również czas pierwszych większych wyjazdów, a ponieważ wreszcie się kończy, postanowiłam nieco powspominać. Natchnął mnie do tego ostatni wypad zorganizowany na studiach, gdy w ramach pewnego przedmiotu pojechaliśmy na dwa dni w Tatry. Jak dowiedzieliśmy się od pana busiarza, czwartek był pierwszym pięknym dniem od ponad dwóch tygodni, więc żal było siedzieć cały dzień w budynku i organizatorzy zdecydowali, że wybierzemy się w góry. Trochę się obawiałam, bo całkiem sporo śniegu było na nich widać, a nigdy wcześniej tak nie wędrowałam. Jednak do odważnych świat należy i całą radosną grupą wyruszyliśmy busem do Kuźnic, by tam rozpocząć naszą wycieczkę. :)

niedziela, 12 października 2014

Jak dobrze nam zdobywać góry: jesienne Tatry.

       Wiadomym jest, że po całym ciężkim tygodniu, wypełnionym pracą i hasaniem na zajęcia oraz niespodziewanym i bardzo uciążliwym katarem jedyne o czym się marzy w sobotni poranek to długi i spokojny sen, a później totalne leniuchowanie. Pewnie właśnie dlatego w piątek wieczorem siedzieliśmy przy laptoku i planowaliśmy gdzie by tu się wybrać w góry. Zastanawialiśmy się początkowo nad Łysicą, później stanęło na Turbaczu i po zaplanowaniu całej trasy stwierdziliśmy jednak, że taki ładny dzień na jaki sobota się zapowiadała trzeba spędzić w miejscu, gdzie będą ładne widoczki. I w ten właśnie sposób zamiast się nieco w sobotę wyspać (bo w przypadku opcji z Turbaczem pobudkę planowaliśmy koło 8 rano) zerwaliśmy się punktualnie o piątej, żeby w miarę spokojnie dojechać na Łysą Polanę i wybrać się w Tatry, bo dawno nas tam nie było. A sezon górskich wędrówek warto zakończyć z przytupem. I tak właśnie go zakończyliśmy. :)

na zakończenie sezonu selfie w najbardziej mainstreamowym miejscu Tatr. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...