Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZOO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZOO. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 maja 2019

Mój własny Kraków: majówka w ZOO i co się w nim zmieniło po pięciu latach ;)

       Ależ nam ten maj niemajowy się zrobił. Strasznie słaba ta wiosna, ciągle mam wrażenie, że na nią czekamy i doczekać się nie możemy. Podobnie było w długą tegoroczną majówkę, więc wszelkie nasze plany wyjazdowe wzięły w łeb i nie ruszaliśmy się nigdzie poza Kraków. Drugiego jednak maja wyszło na kilka chwil słońce, zrobiło się ciut cieplej i szybko postanowiliśmy wykorzystać to okienko pogodowe i wybrać się do krakowskiego ZOO, gdzie ostatni raz byliśmy grubo ponad pięć lat temu. Trochę się od tego czasu tam pozmieniało. Oczywiście na lepsze. :) 

poniedziałek, 2 maja 2016

5 moich ulubionych miejsc w Polsce.

        I wreszcie przyszedł maj i wiosna rozgościła się na dobre. Powoli zbieramy się, żeby rozpocząć tegoroczny sezon podróżniczy, bo do tej pory szło nam to średnio. Było nieco komplikacji natury organizacyjnej, ale niedługo wreszcie wyjdziemy z tego dołka i wszystko wróci do normy. Także i moje pisanie, w którym ostatnio opuściłam się dość mocno. Ale już wracam i to z tematem takim idealnym na maj i różne majówkowe wyprawy, bowiem dzisiaj chciałabym przedstawić pięć moich ulubionych miejsc w naszym przepięknym kraju. Jest to lista dość okrojona, bo jak już sobie narzuciłam z góry, że ma być pięć miejscówek, to chciałam się tego trzymać. Przyznam szczerze, że wybór był bardzo ciężki, bo w Polsce można znaleźć naprawdę mnóstwo absolutnie przecudownych miejsc, stąd też zaznaczam, że lista jest wybitnie subiektywna. I alfabetyczna, bo ciężko było mi wybrać te najbardziej naj z naj. ;)


wtorek, 17 września 2013

Wrześniowe spacery

       Piękny mamy wrzesień tego roku. Tak jakoś wyszło, że właściwie wszystko idzie po mojej myśli: zdawanie egzaminów (nie tylko przeze mnie ;p), idealna pogoda w weekendy i nawet hipopotam wychodzi z basenu akurat wtedy, gdy chcę go zobaczyć. ;) Śmieję się z tego oczywiście, ale jednak coś dobrego w tym wrześniu jest. Może pomijając dzień dzisiejszy, bo należy on do kategorii tych, gdy zaczyna padać akurat wtedy, kiedy wysiadasz z autobusu, parasol nie chce się otworzyć, wiatr zrywa kaptur z głowy, a włosy wprost na nim szaleją, zaś trampki dochodzą do wniosku, że najlepiej im jest, gdy chlupocze w nich woda.
       Nie mogę jednak narzekać za bardzo, zwłaszcza po ostatnim przepięknym weekendzie, który się nam przydarzył w Krakowie. Pogoda zdecydowanie rozpieszczała i zachęcała do spacerów, więc nie było mowy o marnowaniu czasu w domu. I tak w sobotę po południu wybrałam się na Kopiec Kraka, który aż wstyd przyznać, odkryłam dopiero w zeszłym roku. I od tamtej pory dzielę się swoim odkryciem z innymi, którym też nie udało się wcześniej tam dotrzeć. Podobnie było i tym razem, dzięki czemu spacer bardziej przypominał spacer (bo sama zdecydowanie zbyt szybko chodzę, co ma swoje plusy, ale i też i minusy) i nie musiałam robić sobie foci z rąsi. ;p

panorama Krakowa- widok z kopca Kraka.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...