poniedziałek, 1 stycznia 2018

Żeby 2018 nie był gorszy! :)

         Tradycyjnie na zakończenie roku pisałam notkę podsumowującą, która teraz nieco się obsunęła w czasie i zamiast na koniec, będzie na początek nowego roku. ;) 2017 był dla mnie całkiem udany i dość mocno zakręcony, więc taka zmiana idealnie do niego pasuje. :) A od jutra już nie patrzymy wstecz, tylko przed siebie, bo znów głowę pełną marzeń, pomysłów i planów mam. Pytanie tylko jak z ich realizacją wyjdzie, gdyż ostatnio z czasem na wszystko mam mały problem, ale może w tym roku się uda. W końcu kupiłam sobie planner, więc może i zaplanować się coś uda! ;p A Wam wszystkim z całego serduszka życzę wszelkiej pomyślności w tym nowym roku i spełniania kolejnych marzeń! I zapraszam na krótkie podsumowanie ostatnich trzystu sześćdziesięciu pięciu dni. :))

w stronę słońca! 

niedziela, 26 listopada 2017

Hiszpańskie opowieści: zachód słońca nad Oceanem. :)

        Tydzień temu wróciliśmy z Hiszpanii. Aż tydzień temu i zaledwie tydzień. Absolutnie błyskawicznie przeleciało mi tych siedem niezwykle zamotanych dni, a te najbardziej poplątane w pracy jeszcze przede mną. O początku najbliższego tygodnia wolę nawet nie myśleć, dlatego postanowiłam napisać dzisiaj o czymś, co zawsze poprawia mi humor. Wam pewnie też, bo przyznajcie szczerze - kto nie lubi oglądać zachodów słońca? A ja dzisiaj zaserwuję Wam (i sobie też, bo od razu jak obejrzałam zdjęcia, to nastrój mi się poprawił) cudowny spektakl natury nad brzegiem Oceanu Atlantyckiego w miejscowości o pięknie brzmiącej nazwie - Chipiona. ;)


niedziela, 19 listopada 2017

Hiszpańskie opowieści: migawki listopadowe. :)

       Uwielbiam Hiszpanię, a zwłaszcza uwielbiam ją w listopadzie. Odkąd dwa lata temu pojechaliśmy po raz pierwszy właśnie w listopadzie do Andaluzji, wiedziałam, że w tym miesiącu będziemy tam wracać. Udała się nam ta sztuka po dwóch latach i znów było cudownie. Nieco mniej ludzi niż w sezonie wakacyjnym i temperatury idealne do zwiedzania, bo zamiast czterdziestu stopni jak w wakacje, zaledwie dwadzieścia plus minus kilka stopni. Tak, zdecydowanie listopad w Andaluzji jest miesiącem idealnym. Tym razem postanowiliśmy na początek polecieć do Madrytu, żeby od razu przemieścić się do stolicy Kastylii - La Manchy - Toledo. Tam spędziliśmy prawie dwa dni i dopiero pojechaliśmy do Andaluzji. Początek wyjazdu wyszedł nam tak intensywnie, że pod koniec nie mieliśmy już siły i po prostu leżeliśmy i odpoczywaliśmy przed powrotem do zimnego Krakowa. Przyznam szczerze, że to niezły szok był, gdy wylatując z Malagi żegnało nas ponad dwadzieścia stopni ciepła, a w Krakowie witały raptem trzy i śnieg z deszczem w środku nocy. Teraz pozostały nam jedynie wspomnienia do rozgrzania i dzisiaj chciałabym Wam tak na szybko przedstawić migawki z instagrama, czyli krótki przegląd tego, co widzieliśmy i tego co pojawi się na blogasku w najbliższym czasie. :)

z widokiem na Gibraltar, gdzie znów nie pojechaliśmy. :)

sobota, 4 listopada 2017

Zaczytana Madusia: na co czekam w listopadzie, czyli zapowiedzi czytelnicze.

        I mamy już listopad - przedostatni miesiąc w roku. Wyjątkowo szybko biegnie mi ostatnio czas, ledwo ze wszystkim się wyrabiam, ale na szczęście już za kilka dni będzie okazja do odpoczynku, ponieważ wyjeżdżam na wakacje. Bardzo zasłużone, bardzo wyczekane i mam nadzieję, że bardzo udane. Znów postanowiliśmy odwiedzić naszą ulubioną Hiszpanię, więc cykl o niej ulegnie po powrocie znacznej rozbudowie. Ogólnie też po powrocie mam zamiar więcej czasu poświęcić blogaskowi, bo ostatnio biedak był nawet nie na drugim planie, tylko na jakimś dziesiątym. Ale to ma ulec zmianie, moi mili! ;) A dzisiaj, nieco spóźnione, czytelnicze zapowiedzi listopada, gdy wydawcy powariowali i przygotowali nam tyle hitów, że cieszę się bardzo z nadchodzących Świąt, bo część z nich może być fantastycznymi prezentami. Dla mnie, oczywiście. ;)


wtorek, 17 października 2017

Magiczna Polska: jesienny spacer po Ojcowskim Parku Narodowym.

       Ależ cudowna pogoda się zrobiła, aż ciężko uwierzyć, że niedawno było jeszcze tak paskudnie. Oczywiście ja się nie mogę z niej cieszyć, bo zaległam w łóżku z jakimś paskudnym wirusem i do końca tygodnia mam zakaz wychodzenia dalej niż do łazienki. Dodatkowo jeszcze mnie tak szalenie głowa boli, że nie mogę się na niczym skupić, więc głównie leżę i patrzę jak słońce przepięknie oświetla moją szafę. ;) Postanowiłam jednak trochę zebrać się w sobie i napisać coś na blogasku, bo biedak też leży odłogiem i czuje się samotny. Z bogatych zasobów mojego dysku wyciągnęłam ostatnią wyprawę do Ojcowskiego Parku Narodowego, która miała miejsce dwa tygodnie temu, gdy jesień jeszcze nie miała tak łaskawego oblicza, ale i tak prezentowała się niezwykle uroczo. :) I w taką podróż dzisiaj Was zapraszam! :)

niedziela, 1 października 2017

Zaczytana Madusia: na co czekam w październiku, czyli zapowiedzi czytelnicze.

       Piękny ten weekend jest. Pomijając mgliste i bardzo zimne poranki, naprawdę ładnie się zrobiło, ale nie ma się co przyzwyczajać, już od wtorku typowa brzydka jesień się zaczyna. Fajny był ten wrzesień i po cichu liczę, że październik będzie podobny. Zwłaszcza że może wreszcie będę miała ciut więcej czasu na nadrabianie zaległości czytelniczych, bo ich stosik ciągle rośnie. A i tak sporo wrześniowych premier odpuściłam, chociaż akurat wczoraj zamówiłam pakę pięciu. ;) Jeśli chodzi o premiery październikowe, jest ich troszkę mniej, bo wybrałam "tylko" jedenaście, w tym są dwie, które muszę mieć na pewno i już są przedpremierowo zamówione. I jak tylko przyjdą, to wtedy przepadam - kocyk, herbatka i czytamy do rana. To lubię. Zdecydowanie. :)


niedziela, 24 września 2017

Chorwacja pod żaglami: zachód słońca na Dugim Otoku.

       Ależ ten ostatni tydzień dał nam popalić, a przecież powroty z wakacji same w sobie nie są łatwe. Już droga powrotna nas przygotowywała do warunków w Polsce, bo takiej ulewy jaką przeżyliśmy na autostradzie w Chorwacji to jeszcze w życiu swym nie spotkałam. A w Krakowie nie było lepiej, bo padało przez kilka dni bez przerwy. I zrobiło się cholernie zimno, aż kaloryfery zaczęły grzać, co mnie bardzo cieszy, bo naszym świntuchom strasznie marzły łapki i uszka. Ale nie będę pisała elaboratów o tym, jak bardzo nie znoszę jesieni (a mogłabym się tutaj nieźle rozpisać), tylko zajmiemy się dzisiaj czymś o wiele przyjemniejszym. Miałam w planach napisanie notki o Varazdinie, który był przez dwadzieścia lat stolicą Chorwacji, ale stwierdziłam, że zdecydowanie potrzeba nam teraz słońca, więc skupimy się na jego niesamowitym spektaklu, które nam zaprezentowało na chorwackim Dugim Otoku. :)

niedziela, 17 września 2017

Chorwacja pod żaglami: migawki z instagrama 2017.

        I skończyło się rumakowanie. Wróciliśmy wczoraj wieczorem z wakacji i czas powoli (bo na szczęście dzisiaj jeszcze wolna niedziela jest) zacząć ogarniać rzeczywistość. Tylko trochę to ciężko zrobić, kiedy włączył się tryb depresja post wakacje, bo pogoda w Krakowie nie sprzyja rozwojowi pozytywnych uczuć do świata. Zresztą ten ostatni tydzień na Chorwacji do najpiękniejszych też nie należał, ale i tak było świetnie. Znów miliony pięknych widoków, tysiące zdjęć, morze emocji, nocne dyskusje, wschody i zachody słońca, no i przede wszystkim sporo żeglowania. Tak, to zdecydowanie były fajne wakacje i żałuję, że już dobiegły końca. Ale zanim przyjdzie jesień, to jeszcze nacieszmy się widokami migawek z tego wyjazdu, które są, jak zawsze, wprowadzeniem do całej nowej opowieści o żeglowaniu po wybrzeżu Chorwacji. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...