Ostatnie kilkanaście dni należało do najbardziej szalonych w moim życiu. Wszystko związane było z moim egzaminem z języka niemieckiego, który zdawałam od dość dawna i którego zdać nie mogłam. Aż tutaj wreszcie nastał mały cud i najpierw zaliczyłam pisemny, a po najcięższym weekendzie w życiu, gdy niemalże dosłownie biegałam po ścianach ze stresu, udało mi się w poniedziałek zaliczyć część ustną. To zdecydowanie najładniejsza trójka w moim indeksie w całej historii moich studiów. Po tak ciężkim czasie czekała mnie jednak nagroda, bowiem tuż po egzaminie spakowaliśmy się i we wtorek wczesnym bladym świtem ruszyliśmy radośnie z Krakowa w kierunku Chorwacji, gdzie czekał nas tydzień bardzo zasłużonego odpoczynku. Nieco się martwiliśmy, że może pogoda nam nie dopisać, zwłaszcza że wszyscy nas straszyli, że to najbrzydsze lato od lat w Chorwacji i że teraz powodzie tam są. Faktycznie, wewnątrz kraju nieco podtopień widzieliśmy, ale na Murterze, gdzie byliśmy, ten tydzień zdecydowanie do pięknych się zaliczał. Aż żal było wracać. ;)
I to będzie bardzo nietypowa notka w moim wykonaniu, gdyż chciałam dzisiaj zaprezentować zdjęcia pojawiające się w ciągu minionego tygodnia na moim koncie na Instagramie. Pomyślałam, że to będzie ciekawe wprowadzenie do reszty opowieści o Chorwacji, bo naszym zwyczajem, trochę pojeździliśmy i pozwiedzaliśmy. Ale o tym później, na razie zostawiam Was ze zdjęciami. A sama zaczynam tęsknić za ciepłem, tam panującym, bo Kraków wyjątkowo ozięble nas przywitał dzisiaj w nocy. :)
I to będzie bardzo nietypowa notka w moim wykonaniu, gdyż chciałam dzisiaj zaprezentować zdjęcia pojawiające się w ciągu minionego tygodnia na moim koncie na Instagramie. Pomyślałam, że to będzie ciekawe wprowadzenie do reszty opowieści o Chorwacji, bo naszym zwyczajem, trochę pojeździliśmy i pozwiedzaliśmy. Ale o tym później, na razie zostawiam Was ze zdjęciami. A sama zaczynam tęsknić za ciepłem, tam panującym, bo Kraków wyjątkowo ozięble nas przywitał dzisiaj w nocy. :)
![]() |
jeszcze w drodze na Murter. |